Kariera 2.0 dla otwartych na wiedzę

Mirosław Konkel
opublikowano: 13-11-2017, 22:00

Tylko niespełna 4 proc. dorosłych Polaków uczestniczy w kształceniu ustawicznym — choć gospodarka wymaga nowych kompetencji.

Niby są powody do optymizmu: na edukację w Polsce przeznaczono w 2015 r. 5,2 proc. PKB, co stanowiło 12,6 proc. wydatków publicznych. Średnia w UE wyglądała gorzej: oświata pochłonęła 4,9 proc. PKB i 10,3 proc. wydatków publicznych. Pieniądze na szkolnictwo wykorzystujemy efektywniej niż większość krajów Unii. W analizowanym okresie braki w czytaniu i interpretacji tekstów miało 14,4 proc. polskich 15-latków, gdy wskaźnik w UE osiągnął 19,7 proc. W czym więc problem?

— W 2012 r. odsetek nastolatków mających kłopot z czytaniem był o ponad jedną trzecią niższy. Nasza młodzież coraz gorzej radzi sobie też z matematyką i naukami przyrodniczymi. Tendencja spadkowa źle wróży rynkowi pracy — mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Niepokój specjalistów budzą jeszcze inne statystyki: w Polsce tylko 3,7 proc. dorosłych uczestniczy w kształceniu ustawicznym. W UE — trzy razy więcej. Co gorsza: w 2016 r. niewielki odsetek pracujących Kowalskich, którzy podnosili swoje kwalifikacje, zmalał w stosunku do roku 2013 o prawie 15 proc. Tłumaczyć to można dwojako. Po pierwsze, niskie bezrobocie zniechęca wiele osób do ciągłego uczenia się. Po drugie, edukacyjna oferta nie odpowiada oczekiwaniom.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek twierdzi, że oddziałują oba wymienione czynniki. Przekonuje, że podejścia ludzi nie da się szybko zmienić. Chyba że dofinansuje się kształcenie ustawiczne, dostosowane do potrzeb gospodarki 4.0 (cyfryzacja, automatyzacja i robotyzacja produkcji i usług).

— Dziś większość osób, które chcą pracować, łatwo znajdzie pracę. Ale jutro? Nawet przy pozytywnym scenariuszu, czyli wzroście gospodarczym, będzie to coraz trudniejsze. Bez pożądanych umiejętności i kompetencji ludzie mogą nie wygrać wyścigu z maszynami — uświadamia przedstawicielka Lewiatana. Zgłasza też zastrzeżenia do planowanego budżetu państwa na 2018 r. Dlaczego? Fundusz Pracy ma dysponować prawie 12 mld zł. Rząd zakłada, że wydatki z niego wyniosą 8,2 mld zł. Mając „rezerwę” 3,6 mld zł, obecna ekipa obniża o 50 proc. i tak niskie wydatki na Krajowy Fundusz Szkoleniowy — z 200 mln do 100 mln zł.

— Rząd nie ma w planach żadnego systemowego programu zapewniającego Polakom kształcenie ustawiczne — uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kariera 2.0 dla otwartych na wiedzę