Karkosik miesza w Hutmenie

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-10-02 18:08

W piątek przed południem spółka miliardera zażądała zwołania NWZA, które uchyli decyzję o wycofaniu Hutmenu z giełdy. Po południu ogłosiła kolejne wezwanie, które do tego zmierza. Płaci 2 proc. więcej.

 Związana z Romanem Karkosikiem SPV Boryszew 3 zażądała dziś zwołania NWZA Hutmenu, którego jedynym punktem obrad ma być uchylenie decyzji NWZA z 31 października 2014 r, o wycofaniu Hutmenu z giełdy. Po sesji pięć spółek miliardera - w tym SPV Boryszew 3 - ogłosiło jednak kolejne wezwanie na wszystkie akcje Hutmenu oferując za jedną akcję zaledwie 2 proc. więcej niż pod koniec 2014 r. – w liczbach bezwzględnych 10 groszy.

Roman Karkosik
MP, Puls Biznesu

 - W mojej ocenie podjęte działania, czyli zasugerowanie woli usunięcia uchwały krzywdzącej akcjonariuszy mniejszościowych i pokazanie zamiaru zrobienia de facto tego samego jest działaniem pozornym.  Poza tym pokazuje niewłaściwy stosunek do akcjonariuszy mniejszościowych, godzi w postrzeganie rynku kapitałowego, a także wpływa na wizerunek tych, którzy takich działań dokonują – komentuje dr Radosław Kwaśnicki, partner zarządzający w kancelarii RKKW — Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy, reprezentującej inwestorów skonfliktowanych z Romanem Karkosikiem.

 Zaznacza, że reprezentowani przez niego akcjonariusze nie zrezygnują z obrony swoich praw nawet jeśli mieliby powtórzyć wszystkie dotychczasowe działania lub podjąć nowe.

 W 2014 r. spółki związane z Romanem Karkosikiem również chciały skupić wszystkie akcje Hutmenu, co miało kosztować 44 mln zł. Cel nie został zrealizowany, ale jeszcze w trakcie wezwania odbyło się NWZA, które przegłosowało delisting spółki. 15 stycznia 2015 r. zarząd Hutmenu złożył w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wniosek o zgodę na cofnięcie dematerializacji akcji.

 Operację zakwestionowali akcjonariusze mniejszościowi, którzy nie wzięli udziału w wezwaniu. Po wykupieniu reszty akcji Hutmenu  Boryszew mógłby je bowiem wyceniać w swoich księgach nie po cenie rynkowej, ale po wartości księgowej. Dzięki tej operacji księgowej Roman Karkosik zarobiłby na transakcji drugie tyle, ile był gotów zapłacić akcjonariuszom mniejszościowym.

 Sprawa stała się precedensowa po tym jak mniejszościowi akcjonariusze zakwestionowali praktykę ustalania ceny w wezwaniu poprzedzającym delisting wyłącznie na podstawie średniej notowań wynikającej z art. 79. ustawy o ofercie publicznej. Tylko to sprawdzała dotychczas KNF. Argumentując, że należy im się „wartość godziwa” nie niższa od wartości księgowej, mniejszościowi inwestorzy uzyskali jednak dwa zabezpieczenia roszczeń poprzez sądowe wstrzymanie wykonania uchwały NWZA. Do rozpatrywania istoty sporu sąd miał przystąpić 19 listopada 2015 r.

 Jeśli wnioskowane rano NWZA cofnie decyzję z października 2014 r. proces i zabezpieczenia staną się bezprzedmiotowe. W wyniku wezwania grupa Romana Karkosika podniosła jednak swój stan posiadania w Hutmenie z 65,35 do 83,59 proc. Oznacza to, że w każdej chwili może ponownie przegłosować delisting, nawet jeśli na walne przyjdą wszyscy akcjonariusze mniejszościowi i wszyscy zagłosują przeciw. Taki scenariusz uprawdopodobnia to, że zgodnie z ustawą o ofercie publicznej, przed umieszczeniem w porządku obrad walnego uchwały o delistingu trzeba ogłosić wezwanie na wszystkie akcje spółki. To spółki Romana Karkosika zrobiły po południu.

 Do usunięcia Hutmenu z giełdy miliarderowi wystarczy w praktyce skupienie w wezwaniu około 7 proc. akcji. Po przekroczeniu 90 proc. może bowiem dokonać przymusowego wykupu pozostałych akcjonariuszy. Niewątpliwie to chce zrobić.

 „Jeśli po przeprowadzeniu wezwania i nabyciu akcji wzywający osiągnie 90  proc. lub więcej ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu, wzywający rozważą przeprowadzenie przymusowego wykupu Akcji będących w posiadaniu akcjonariuszy mniejszościowych na zasadach określonych w szczególności w art. 82 ustawy.” – głosi komunikat związany z wezwaniem.

 Przymusowy wykup musiałby się odbyć po cenie z ostatniego wezwania. Czy by do tego doprowadzić miliarderowi uda się skupić zaledwie kilka procent akcji po podwyższeniu ceny w wezwaniu z 4,90 do 5 zł?