Easy Payment oraz Fincard obciążały klientów ukrytymi odsetkami kapitałowymi od kart kredytowych podnoszącymi całkowity koszt zadłużenia — zarzuca firmom Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Fincard specjalizuje się w wydawaniu wirtualnych i fizycznych kart kredytowych z limitem do 20 tys. zł. Działa na rynku pod markami Netcredit oraz Halvo. Firma będąca częścią międzynarodowej grupy finansowej Finno działa w Polsce jako krajowa instytucja płatnicza (KIP).
Easy Payment natomiast jest instytucją pieniądza elektronicznego licencjonowaną przez Narodowy Bank Bułgarii i notyfikowaną w Komisji Nadzoru Finansowego. W Polsce działa poprzez oddział, oferując karty kredytowe Axi Card.
Jakie zarzuty wobec firm ma UOKiK
Zarzuty prezesa UOKiK dotyczą m.in. sposobu pobierania opłat za kartę kredytową jako procentu od wykorzystanego limitu kredytowego, a tym samym wprowadzania konsumentów w błąd co do rzeczywistego kosztu kredytu. Według UOKiK Easy Payment pobierał odsetki od zadłużenia w maksymalnej dopuszczalnej wysokości, a dodatkowo naliczał opłaty za obsługę karty, udzielenie limitu kredytowego czy udostępnienie limitu płatniczego. Fincard natomiast pobierał prowizję za korzystanie z limitu kredytowego. W obu przypadkach opłaty te były naliczane regularnie i zależały od kwoty wykorzystanego limitu. Im wyższe było zadłużenie, tym wyższe były nie tylko odsetki, ale też dodatkowe koszty.
Zdaniem UOKiK miały one charakter dodatkowych odsetek, choć nie były uwzględniane w oprocentowaniu kredytu. Przedsiębiorcy mogli w ten sposób obchodzić przepisy ograniczające maksymalną wysokość odsetek. Konsumenci nie wiedzieli, jakie są rzeczywiste koszty związane z korzystaniem z kart kredytowych obu firm.
Co na temat limitu kosztów mówi ustawa
Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim maksymalne oprocentowanie nominalne kredytu konsumenckiego w Polsce wynosi dwukrotność sumy stopy referencyjnej NBP i 3,5 pkt proc. Przy obecnym poziomie stóp procentowych limit ten wynosi 14,5 proc. w skali roku. Poza odsetkami kredytodawca może naliczyć opłaty (np. prowizję za udzielenie, opłaty przygotowawcze czy ubezpieczenie). Zgodnie z ustawą koszty te nie mogą być wyższe niż część stała: 25 proc. całkowitej kwoty kredytu oraz część zmienna: 20 proc. całkowitej kwoty kredytu w skali roku. W całym okresie kredytowania pozaodsetkowe koszty nie mogą przekroczyć 100 proc. całkowitej kwoty kredytu.
— Sposób naliczania opłat za korzystanie z kart kredytowych stosowany przez obu przedsiębiorców w praktyce oznaczał, że im więcej pieniędzy konsument pożyczył, tym wyższa była nie tylko kwota odsetek, ale również dodatkowych opłat. Tymczasem opłaty i prowizje mają stałą wysokość albo są związane z konkretną usługą. W tym przypadku działały one tak jak odsetki od pożyczki, zwiększając koszt kredytu ponad dozwolony prawnie limit — mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Jeśli urząd uzna, że Easy Payment i Fincard naruszyły zbiorowe interesy konsumentów, grozi im kara wysokości do 10 proc. obrotu.
