Karty partnerskienie przyjęły się w Polsce

Jacek Iskra
opublikowano: 06-06-2012, 00:00

Karty kredytowe wydawane przez banki wspólnie z partnerami nie podbiły serc Polaków. Z roku na rok maleje liczba tzw. kart co-brandowych

Według ostatnich danych Narodowego Banku Polskiego w portfelach Polaków jest 6,9 mln kart kredytowych. W porównaniu z szczytem kredytowego boomu z 2009 r. z rynku wyparowało już 3,9 mln „kredytówek”. Nie oznacza to, że banki całkowicie zrezygnowały z wydawania takich kart czy też, że klienci odwrócili się od kredytów na plastiku. Banki znacznie zaostrzyły bowiem kryteria ich wydawania — lata, gdy kredyt na karcie mógł otrzymać klient z dochodem w wysokości 1500 zł miesięcznie, należą już definitywnie do przeszłości. Co prawda największy rodzimy detalista, PKO BP, reklamuje, że jego błękitną kartę kredytową można otrzymać już od 850 zł miesięcznie, ale limit kredytowy w tym przypadku jest co najmniej skromny — wynosi 2 tys. zł.

Znikające karty

— Zamykanie nieaktywnych kart, odbieranie ich mało wiarygodnym klientom i weryfikowanie na nowo pozostałych posiadaczy kart — wszystkim tym działaniom przyświecała obawa, że przekredytowane osoby właśnie zakupami na kartę kredytową będą próbowały ratować się w trudnej sytuacji finansowej — tłumaczy spadek liczby kart Halina Kochalska, analityk Open Finance.

Jak wyjaśnia, banki ostro zabrały się też do zamykania nieaktywnych kart — w okresie, gdy liczba kart biła rekordy i dochodziła do 11 mln szacowano, że co czwarta, a nawet co trzecia nigdy nie widziała sklepu. Wygląda na to, że podejrzenia były jak najbardziej zasadne. Od momentugdy padł rekord liczby kart, do dziś ubyło ich już 34 proc. Ten proces dotknął też kart co-brandowych, wydawanych wspólnie przez banki z innymi instytucjami. Jeszcze kilka lat temu takich programów partnerskich było ponad 50. Teraz zostało ledwie 20.

— Aktualne trendy na rynku wskazują na mniejsze zainteresowanie kartami co- -brandowymi na rzecz kart z programami multipartnerskimi. Po wysypie kart co- -brandowych w minionych latach obecnie tego typu produkty pojawiają się już rzadziej. Część kart wprowadzonych w przeszłości jest wycofywana z oferty banków, inne wciąż funkcjonują i mają się dobrze — zauważa Sebastian Mugda, menedżer zarządzający rynkiem w Kredyt Banku.

Jego zdaniem, nie zmienia to faktu, że programy multipartnerskie dają szanse rozwoju współpracy banków z innymi instytucjami. Z uwagi na szerszy zakres są bardziej atrakcyjne oraz potencjalnie mogą zainteresować szersze grono klientów. A co za tym idzie — zagwarantować sukces sprzedażowy na wyższym poziomie niż w przypadku produktu dedykowanego klientom jedynie dwóch instytucji. Stąd taki intensywny rozwój programów, jak Premium Club czy PayBack.

Zostali najsilniejsi

Największe banki: PKO BP i Pekao oferują obecnie po jednej karcie partnerskiej (nie licząc dwóch kart typu affinity wydawanych przez ten drugi bank). Bank BPH który jeszcze do niedawna miał aż kilkanaście takich programów, teraz też ma tylko jedną kartę. Zniknęła również większość programów partnerskich z oferty BZ WBK, mBanku czy MultiBanku. Z drugiej strony trwa walka o najbardziej aktywnych i wiarygodnych klientów, którym bez obaw banki mogą powierzyć drugą czy trzecią kartę. Karty kredytowe to dla banków jeden z najbardziej opłacalnych biznesów — kredyt w karcie to jedna z najdroższych pożyczek na rynku i rzadko kiedy jego oprocentowanie bywa niższe niż 20 proc. Często wręcz sięga maksymalnej, wyznaczanej przez tzw. ustawę antylichwiarską granicy (czterokrotności stopy lombardowej NBP, czyli 25 proc.). By skłonić klienta do używania kolejnej karty kredytowej, banki korzystają z pomocy innej instytucji, pod której marką wydają kartę kredytową (stąd nazwa kart co-brandowych lub partnerskich). Im bardziej atrakcyjny i silniejszy partner, tym większa szansa na powodzenie produktu. Wabikiem są zniżki w wybranych sklepach czy punktach usługowych partnerów banku lub też programy lojalnościowe, gdzie każdy wydany złoty jest przeliczany na nagrody czy też kolejne zniżki.

— Banki korzystają z popularności innych marek dla promocji własnych produktów i dzięki temu docierają do osób, do których dotarcie innymi kanałami jest niemożliwe lub zbyt kosztowne. Wiele z kart co-brandowych to karty programów lojalnościowych, oferujące klientom nagrody za aktywne używanie — zauważa Paweł Majtkowski, analityk firmy Expander. Najpopularniejszymi kartami wspólnych marek w naszym kraju są te wydawane z sieciami stacji benzynowych czy linii lotniczych. Swoje karty kredytowe mają takie sieci paliwowe, jak Orlen (karta Vitay z PKO BP), Shell Polska (z Pekao), BP (z Citibankiem, a dokładnie z Bankiem Handlowym), operatorzy komórkowi T-Mobile (z Polbankiem) i Plus (Citibank), a także tacy przewoźnicy lotniczy, jak LOT (Citibank), Ryanair (Bank BPH) czy Wizzair (Citibank). Swoją kartę kredytową mogą mieć też właściciele czy użytkownicy samochodów Porsche (Karta Visa Platinum Porsche BZ WBK) czy użytkownicy komunikacji miejskiej w Warszawie (Miejska Karta Kredytowa Citibank).

3,9 mln Tyle kart kredytowych zniknęło z portfeli Polaków w ciągu ostatnich dwóch lat...

11 mln ...a tyle było ich w szczycie boomu w 2009 r. Banki zaostrzyły jednak kryteria kredytowe.

50 Tyle programów partnerskich było jeszcze kilka lat temu...

20 ...a tyle zostało ich teraz, bo większą popularnością cieszą się karty programów lojalnościowych.

25 proc. Nawet tyle wynosi oprocentowanie kredytów na karcie. To górny limit, narzucony przez tzw. ustawę antylichwiarską.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu