Obroty były wyraźnie mniejsze niż zwykle, a zmienność niewielka. Inwestorzy spokojnie czekają na święta, nie przejmując się publikowanymi danymi makroekonomicznymi. I to niezależnie od tego, czy są to raporty z polskiej gospodarki, czy też doniesienia z USA.
Kurs EUR/USD kontynuował odbicie, rozpoczęte już w piątek. Na GBP/USD strona popytowa zaatakowała, ale spotkało się to z natychmiastową kontrą podaży. Notowania USD/JPY lekko spadały. Złoty natomiast lekko tracił na wartości do euro i dolara.
We wtorek na rynku nie powinno się już wiele wydarzyć, i to mimo że na dziś zaplanowano publikację danych za listopad o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA (prognoza to wzrost o 2 proc. w stosunku do października), o sprzedaży nowych domów (prognoza to 445 tys.) oraz indeksów FHFA i Fedu z Richmond. Wszystko przez okres świąteczny. Tak samo na duże emocje nie należy nastawiać się w całym świątecznym tygodniu, a także w okresie poprzedzającym Nowy Rok. Wydaje się, że karty już zostały rozdane i kreowanie jakichkolwiek ruchów w końcówce roku jest zbędne.
Przyszły rok będzie w naszej opinii rokiem dolara. Będzie on zyskiwał do większości głównych walut, w tym do euro i japońskiego jena. Prognozujemy, że na koniec 2014 r. kurs EUR/USD spadnie do 1,27 USD, a USD/JPY wzrośnie do 110 jenów. Te oczekiwania znajdują uzasadnienie w normalizacji polityki monetarnej w USA (przy wciąż możliwym dalszym poluzowaniu polityki przez EBC i Bank Japonii) i poprawie sytuacji gospodarczej za oceanem. Zakładamy również, że w Europie pojawią się głosy nawołujące do osłabienia euro.