Kazar skusił się na e-handel

  • Anna Pronińska
05-06-2013, 00:00

Obuwnicza spółka chce zdobyć klientów w małych miastach dzięki e-commerce. Ekspansja zagraniczna i giełda się opóźnia.

Jesienią firma Kazar, jedna z większych w branży obuwniczej w kraju, dołączy do grona firm, które chcą znaleźć klientów w internecie.

— Intensywnie pracujemy nad tym projektem. Liczę, że po roku będzie zapewniać 3-5 proc. przychodów — mówi Artur Kazienko, prezes i właściciel Kazara. Ubiegły rok firma zakończyła z 106 mln zł obrotu i rentownością netto na poziomie 9,5 proc. W tym roku prezes liczy na 15-procentowy wzrost przychodów i 10 proc. rentowności.

— Wiążemy z e-sklepem duże nadzieje, bo nie możemy dotrzeć do wielu miast, takich jak Łomża, Chełm, Konin czy Piła. W tej wielkości miastach w najbliższych czterech latach raczej nie otworzymy stacjonarnych sklepów, bo rynek jest na to zbyt mały — mówi Artur Kazienko. Potwierdza to Tomasz Karwatka, prezes Divante, wdrażającego rozwiązania e-commerce. Jego zdaniem, dużo transakcji internetowych jest zawieranych właśnie w małych miejscowościach. Plany e-handlu Kazara w ogóle go nie dziwią.

— Z naszych analiz wynika, że jedna czwarta rynku odzieżowo-obuwniczego weszła w e-commerce, a reszta o tym myśli. Jest już nawet pewna presja społeczna i jednocześnie owczy pęd, bo wszyscy mają lub zakładają e-sklep. Jego uruchomienie średnio kosztuje 100-200 tys. zł — mówi Tomasz Karwatka.

Jego zdaniem, Polska nadgania zaległości w e-handlu — e-commerce w Polsce rośnie najszybciej w Europie. Kazar, który w Polsce ma już 44 sklepy stacjonarne, stawia nie tylko na e-handel. Liczy, że w tym roku rozwinie sieć do 50 placówek, a w ciągu kilku lat do nawet 80.

— Wciąż mało sklepów mamy w większych miastach, jak Warszawa, Poznań, Łódź, Katowice — mówi Artur Kazienko.

Opóźnia się ekspansja zagraniczna na Wschodzie. Kazarowi zależy na znalezieniu doświadczonego partnera franczyzowego, który posiada wiele marek, a według prezesa, to trudne. Liczy, że pierwszy zagraniczny sklep Kazara powstanie w ciągu roku. Prawdopodobnie w Rosji lub na Ukrainie. Wyjście za granicę miało przybliżyć Kazar do warszawskiego parkietu. Te plany jednak się odsuwają.

— Na razie cele, które sobie wyznaczamy, jesteśmy w stanie sami finansować. Żeby wejść na GPW, trzeba wiedzieć, na co wydać pieniądze. Gdybyśmy mieli na oku potencjalną transakcję, np. przejęcia w branży, to moglibyśmy posiłkować się giełdą. Na razie fuzjami nie jesteśmy zainteresowani — przyznaje prezes Kazara.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Kazar skusił się na e-handel