Każda sieć ma własny sposób na rozwój

Maciej Jaworski
opublikowano: 2006-02-23 00:00

O tym, że warto naśladować dobre rozwiązania, przekonuje się coraz więcej sieci handlowych — licencjonują więc swoją działalność.

Franczyza wciąż jest jedną z najefektywniejszych form rozwoju sieci sprzedaży w naszym kraju.

— Rynek jest jeszcze daleki od nasycenia. Z drugiej strony, ludzie — widząc sukcesy obecnych franczyzobiorców — przekonują się do takiego sposobu rozpoczęcia działalności. Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które mają zgromadzony pewien kapitał, ale nie mają odpowiedniego przygotowania czy doświadczenia w biznesie — mówi Anetta Pszczołowska, dyrektor generalny DSD Polska, firmy rozwijającej sieć franczyzową marki Derri.

Liczba podmiotów opartych na licencji nieustannie rośnie. Potwierdzają to ostatnie dane.

— Począwszy od 2001 r., rocznie przybywa średnio 20 nowych systemów tego rodzaju. Większość z nich wykorzystuje polskie pomysły, co wskazuje na polonizację idei franczyzy. Łącznie na naszym rynku funkcjonuje obecnie 250 systemów franczyzowych, z których 60 proc. działa na zasadzie franczyzy dystrybucyjnej, czyli handlowej — mówi Michał Wiśniewski, dyrektor Profit System.

Dodaje, że najłatwiejsze do prowadzenia są dobrze opracowane koncepty handlowe, nad którymi franczyzodawcy rozpinają parasol ochronny. Najwięcej kłopotów natomiast może sprawiać działalność usługowa oraz taka, dla której barierą jest cena inwestycji początkowej, np. stacje benzynowe.

Różnorodność podstawą

Każda sieć handlowa stosuje własne zasady franczyzowe i stara się odróżnić od konkurentów. Wszystko po to, by przyciągnąć jak najwięcej biorców.

— Grupa Muszkieterów ma dwa podstawowe znaki handlowe: Intermarche i Bricomarche. Chociaż korzystamy z zasad systemu franczyzy, to nie jesteśmy jego klasycznym przykładem. Osoba przystępująca do nas otrzymuje nie tylko znak handlowy i pomysł na własny biznes. Ma też za zadanie aktywnie uczestniczyć w rozwijaniu całej organizacji. Przedsiębiorcy w naszej sieci są nazywani Muszkieterami i zarządzają swoimi sklepami. Poświęcają również część swojego czasu na kierowanie konkretnym wycinkiem wspólnej działalności, m.in. serwisem informatycznym, zakupami, komunikacją. Dzięki temu w naszym systemie nie ma podziału na biorcę czy dawcę. Grupa jest zespołem równoprawnych członków — twierdzi Magdalena Bielak, dyrektor komunikacji Muszkieterów.

Inni franczyzodawcy stawiają na oryginalność oferty.

— Większość franczyzobiorców preferuje produkt masowy, który charakteryzuje się łatwą sprzedażą. Z tego względu niemal wszystkie galerie handlowe zaczynają upodabniać się do siebie pod względem dostępnych marek. To sprawia, że konkurencja w tym obszarze zaostrza się. Derri natomiast upatruje swojej szansy na rozwój w niszy dóbr luksusowych — podkreśla Anetta Pszczołowska.

Powoli, ale w górę

Niektóre sieci handlowe — choć działają na rynku polskim od wielu lat — dopiero w ostatnim czasie zdecydowały się rozszerzać swoją działalność opartą na licencjonowaniu. Przykładem jest firma Ahold i jej sieć supermarketów Albert.

— Na polskim rynku działamy od 10 lat. W tym czasie otworzyliśmy ponad 170 własnych supermarketów Albert. Franczyzę rozwijamy od 2005 r. Wtedy powstały 4 pierwsze franczyzowe Alberty w Piechowicach, Szklarskiej Porębie, Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Dąbrowie Górniczej. Chętnie podejmujemy współpracę zarówno z przedsiębiorcami z prawem do odpowiedniego lokalu, jak i z tymi, którzy są gotowi skorzystać z lokalizacji wskazanej przez nasz dział ekspansji. Podstawowym kryterium w każdym przypadku jest opłacalność planowanego biznesu — podkreśla Dominika Kosman, menedżer działu komunikacji i PR Ahold Polska.

Jak przyznaje, firma planuje otwarcie w 2006 r. kolejnych Albertów na zasadach franczyzy.