PAP nieoficjalnie dowiedziała się ze źródeł zbliżonych do KE, że polski rząd podtrzymuje wolę kontynuowania budowy obwodnicy Augustowa przez dolinę rzeki Rospudy. Argumentuje, że decyzja o inwestycji zapadła przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, kiedy Polska nie była związana surowymi wymogami unijnych dyrektyw: ptasiej i siedliskowej, których złamanie - w związku z inwestycją - zarzuca nam Komisja Europejska. Rząd tłumaczy w liście, że plany zagospodarowania przestrzennego powstały w 2000 roku, a decyzja burmistrza o budowie zapadła trzy lata później.
Komisja Europejska już od grudnia kwestionuje budowę obwodnicy Augustowa w dolinie Rospudy i obwodnicy Wasilkowa koło Białegostoku w Puszczy Knyszyńskiej, które są częścią korytarza drogowego HelsinkiľWarszawa. Zdaniem komisarza Stawrosa Dimasa, dolina rzeki Rospudy jest terenem unikatowym i żadne kompensaty (np. nasadzenia drzew) nie są w stanie naprawić szkód, jakie wywołałaby budowa obwodnicy. Dlatego - jego zdaniem - najlepszym rozwiązaniem jest wyznaczenie alternatywnej trasy.
Tydzień temu KE wszczęła drugi etap przyspieszonej procedury, dając Polsce siedem dni na odpowiedź i wstrzymanie budowy obwodnic Augustowa i Wasilkowa, grożąc, że w przeciwnym razie skieruje sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu, który - w przypadku przegranej Polski - może orzec olbrzymie kary finansowe. Ten, jeszcze zanim zapadnie wyrok, będzie mógł już w ciągu kilku dni od wpłynięcia wniosku Komisji, wydać decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu prac.
Polski rząd dotychczas zaprzeczał, jakoby naruszał unijne dyrektywy dotyczące ochrony środowiska. Tłumaczył, że proponując działania kompensacyjne wypełnił wszelkie wymagania związane z unijnym programem ochrony obszarów Natura 2000. Argumentem przemawiającym za budową obwodnicy jest dla Polski bezpieczeństwo drogowe.
Inga Czerny (PAP)