Bruksela widzi duże problemy z ograniczeniem deficytów budżetowych w kilku państwach strefy euro. Ostrzega też, że polska gospodarka zamiast się rozwijać popada w regres.
Pedro Solbes, komisarz UE ds. ekonomicznych i finansowych, wyraził zaniepokojenie tym, że kilka państw strefy euro ma wyraźne problemy z dotrzymaniem paktu o stabilności i rozwoju, który ma być wsparciem dla nowej waluty. Co więcej, kraje te — zamiast dążyć do ograniczenia deficytów budżetowych — rozpoczęły kampanie na rzecz zmiany celów deficytowych, do których się zobowiązały.
— Zauważam spore napięcia w pakcie, choć generalnie działa on dobrze. Niepokoi mnie sytuacja budżetowa w czterech krajach eurostrefy — zauważa komisarz.
Już dziś wiadomo, że problemy ze zbilansowaniem budżetu w 2003 r. (co także zakładał pakt) będą mieć Niemcy, Francja, Portugalia i Włochy.
— Obecne warunki gospodarcze wystawiają pakt na próbę, a KE coraz poważniej rozważa cykliczne korygowanie pozycji budżetowych w swych analizach — zapowiada Pedro Solbes.
Słów krytyki komisarz nie szczędził także Polsce.
— Jestem zatroskany tym, że Polska w pewnych dziedzinach zaczęła się cofać. Nie chodzi tylko o zastój gospodarczy i spory deficyt budżetowy, ale wrażenie, że spowolniono reformy strukturalne i prywatyzację — mówi Pedro Solbes.
Kraje kandydujące nie muszą jeszcze wypełniać kryteriów z Maastricht, kwalifikujących do strefy euro, w tym podstawowego warunku, by deficyt budżetowy nie przekraczał 3 proc. PKB. Aspiranci do UE muszą wypełnić tzw. kryteria kopenhaskie, które nie określają ściśle wysokości deficytu. Jego wysokość jest brana pod uwagę przy ocenie stabilności kraju.