Sprawa dotyczy końca roku 2010 i początku 2011 r.
Polskie władze odmówiły przyjęcia transportu powołując się na złamanie regulacji dotyczących odpadów.
Czeskie odpady, które trafiły do Katowic powinny przed wwozem na teren kraju uzyskać pozwolenie odpowiednich organów. Bez wcześniejszej notyfikacji transport został uznanych w Polsce za nielegalny.
Władze Czech odmówiły jednak wycofania transportu twierdząc, że produkty uboczne przemysłu petrochemicznego to nie odpady, a gotowy produkt zarejestrowany w zgodzie z regulacjami REACH.
Komisja Europejska odrzuciła jednak czeskie argumenty i nakazała wywóz odpadów z terytorium Polski. Ponieważ władze Czech w dalszym ciągu odmawiały ich wywozu, KE zgłosiła sprawę do Trybunału Sprawiedliwości.
Według unijnych regulacji w sytuacji, gdy kraje członkowskie (pochodzenia i docelowego składowania odpadów) nie są w stanie porozumieć się co do tego czy transport jest odpadem czy też nie, należy przyjąć, że jest i musi wrócić do kraju pochodzenia.
