Lider krajowego rynku przetwórstwa aluminium przekroczył swoje prognozy i optymistyczne szacunki analityków.
Grupa Kęty w ostatnim kwartale 2003 r. zarobiła 12,4 mln zł, czyli dwa razy więcej niż przed rokiem. Dzięki temu spółka w całym roku wykazała zysk na poziomie 69,7 mln zł, co oznacza wzrost o 48 proc. To lepszy wynik od prognozy (65 mln zł) i oczekiwań analityków (ponad 68 mln zł).
Operacyjny zgrzyt
— To dobre wyniki — ocenia Krzysztof Socha, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.
Zaznacza jednak, że pewnym rozczarowaniem może być zysk na poziomie operacyjnym, który wzrósł tylko o 6 proc. — do 85,55 mln zł, podczas gdy oczekiwano około 90 mln zł. Pod względem sprzedaży Kęty znowu spisały się bardzo dobrze. Przychody w ubiegłym roku zamknęły się kwotą 740,15 mln zł, choć spółka obiecywała 710 mln zł, licząc razem z firmą zależną Flexpol.
Specjaliści źródeł wysokich zysków Kęt upatrują w korzystnych zmianach na rynku walutowym. Spółka kupuje bowiem aluminium za dolary, a 20 proc. sprzedaży rozlicza w drożejącym euro. Przedstawiciele Kęt dodają do tego pozytywne skutki inwestycji w nowoczesne linie technologiczne, co pozwoliło m.in. pozyskać nowych klientów.
Niepewna dywidenda
Jednak mimo tak dobrych wyników, wcale nie jest pewne, że akcjonariusze firmy dostaną w tym roku dywidendę. Jeszcze niedawno Kęty zapowiadały, że wypłacą 3 zł na akcję, teraz jednak uzależniają to od poziomu wydatków na przejęcia firm z branży.
— Jeżeli do maja, kiedy planujemy walne zgromadzenie akcjonariuszy, uda się sfinalizować akwizycję wartości powyżej 100 mln zł, to zarząd zarekomenduje, aby dywidendy nie wypłacać — mówi Michał Malina, członek zarządu Kęt do spraw ekonomicznych.
Tyle że o potencjalnych przejęciach Kęty sygnalizują już od miesięcy, a konkretów nie ma.
— Prowadzimy rozmowy na temat akwizycji firm w kraju i za granicą. Mam nadzieję, że w 2004 r. uda nam się zrobić znaczący krok do przodu — twierdzi Jan Kryjak, prezes Kęt.