W czasie porannego handlu na LME za tonę miedzi płacono 6940 USD, tj. 1,5 proc. więcej, niż wczoraj. Pomogły spekulacje o tym, że rosnący rozdźwięk między cenami na lokalnym rynku chińskim a cenami w Londynie spowoduje wzrost importu do Państwa Środka.
Analitycy zwracają uwagę, że chińska miedź w natychmiastowej dostawie notowane jest z 360-dolarową premią w stosunku do ceny spot z Londynu. W maju mieliśmy natomiast dyskonto, sięgające 800 USD.
Cytowany przez agencję Bloomberg Richard Adkerson, szef Freeport McMoRan Copper&Gold, drugiego na świecie producenta miedzi, stwierdził również, że wydobycie surowca napotyka coraz większe ograniczenia, m.in. z powodu braku nowych pokładów i spadającej produkcji w starzejących się kopalniach.
Wieści te wspierają pośrednio kurs KGHM na GPW. Po raz pierwszy od pięciu sesji papiery koncernu notowane są na zielono, a zwyżka sięga 1-1,5 proc.
Zagrożeniem dla trwałości odbicia notowań miedzi jest jednak sytuacja na rynku walutowym, gdzie kurs EUR/USD bez wiekszych problemów zszedł dziś poniżej poziomu 1,39. Umocnienie "zielonego" to jedna z przyczyn obserwowanej ostatnio deprecjacji większości surowców.