Katowicki Holding Węglowy (KHW) pokazał wczoraj, jako pierwsza z górniczych firm, jak na jego wyniki wpłynęło wiosenne załamanie cen węgla. Jest gorzej, niż zakładano.



Źle, ale lepiej niż inni
Z prezentacji KHW wynika, że po sześciu miesiącach 2015 r. firma ma aż 114 mln zł straty netto, podczas gdy budżet zakładał tylko 71 mln zł straty. Dodatkowa strata 43 mln zł wynika po pierwsze — z załamania popytu, będącego efektem czwartej ciepłej zimy z rzędu oraz dużych zapasów w elektrowniach, oraz po drugie — ze spadku cen „spowodowanego agresywną polityką cenową konkurencji krajowej”. W tak zawoalowany sposób KHW skomentował nową strategię sprzedażową bankrutującej Kompanii Węglowej (KW). Ten państwowy gigant wszedł w 2015 r. z 5,5 mln ton węgla na zwałach, balastem ponad 4 mld zł długu oraz perspektywą rychłej utraty płynności. Nowo powołany prezes Krzysztof Sędzikowski postanowił zredukować zwały za wszelką cenę i słowa dotrzymał. Upłynnił już ponad 3 mln ton, a ceny… runęły. KHW głośno nie protestuje, ale lubelska kopalnia Bogdanka (kontrolowana przez instytucje finansowe) owszem. Zgłosiła nawet sprawę do urzędu antymonopolowego, ale ten odrzucił jej skargę.
KHW szczyci się natomiast, że w trudnych warunkach i tak idzie mu lepiej niż pozostałym spółkom górniczym (patrz: wykres). Widać, że na poziomie wyniku na sprzedaży węgla energetycznego jest jedyną spółką, oprócz lubelskiej Bogdanki, która zdołała uniknąć strat.
Każdy chce pomocy
KHW, podobnie jak KW, wdraża program naprawczy, ale sam sobie nie poradzi. Prezes Łukaszczyk zaapelował o pomoc ze strony energetyki. — Uważam, i mówię to po raz pierwszy oficjalnie, że KHW powinien wykonać ucieczkę do sektora energetycznego. Powstaje wówczas realny łańcuch wartości od węgla po gniazdo elektryczne — stwierdził Zygmunt Łukaszczyk, prezes KHW, cytowany przez „Trybunę Górniczą”. Jego apel wpisuje się w rządową strategię ratowania górnictwa. Aktualny plan zakłada m.in. utworzenie przez Bank Gospodarstwa Krajowego i Polskie Inwestycje Rozwojowe funduszu FIPP (Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw), który miałby pozyskać gotówkę od firm energetycznych (państwowych: PGE, Tauron, Energa i Enea), a następnie zasilić nią firmy węglowe. Dotychczasowe zapowiedzi wskazywały jednak, że FIPP poratuje tylko KW, która swoje potrzeby szacuje na 1,5 mld zł. Jeśli zgłasza się również KHW, to gotówki musi być więcej. A w kolejce do pomocy jest jeszcze giełdowa Jastrzębska Spółka Węglowa (też kontrolowana przez skarb państwa).
JSW pomyśli o emisji?
O konieczności wsparcia dla JSW mówił ostatnio minister skarbu Andrzej Czerwiński. Analityków to nie dziwi.
— Sygnalizowanie, że jeden FIPP mógłby wspomóc JSW oznacza, że spółka zamierza testować każdy sposób na poprawę płynności. Nic dziwnego — według moich prognoz w drugiej połowie roku JSW będzie osiągać ujemny zysk EBITDA, na co wpłynie spadek cen węgla koksowego do 90 USD za tonę. Szybkiej poprawy nie będzie można osiągnąć, skoro zarząd zadeklarował, że zwolnień nie będzie. A inwestycji tak szybko ściąć się nie da — zauważa Robert Maj, analityk BESI. Jego zdaniem, zarząd JSW ma wciąż z tyłu głowy myśl o ewentualnej emisji akcji.
— Gdyby drugie półrocze okazało się gorsze od moich prognoz, czyli dużo słabsze od pierwszego, to do emisji rzeczywiście mogłoby dojść. Spodziewałbym się też, że skarb państwa weźmie w takiej emisji aktywny udział — być może poprzez FIPP, gdyby ten rzeczywiście miał inwestować w górnictwo — spekuluje Robert Maj.
KNF broni banki
Konieczność ratowania wszystkich trzech państwowych firm górniczych oznacza, że FIPP będzie potrzebował więcej gotówki. Stąd zapewne niedawne słowa Andrzeja Czerwińskiego o zaangażowaniu również banków. Użycie liczby mnogiej wskazuje, że poza BGK miał na myśli również państwowy PKO BP. Komisja Nadzoru Finansowego, nadzorująca również banki, patrzy na to sceptycznie.
— Do czasu poznania szczegółów trudno odnieść się do tego pomysłu. Pamiętajmy, że trwająca obecnie dyskusja, dotycząca różnych obciążeń sektora bankowego, już wpływa na ten sektor, na notowania banków i ich wycenę, a to negatywnie przekłada się na poziom oszczędności emerytalnych i inwestycyjnych Polaków — przypomina Maciej Krzysztoszek z biura prasowego KNF.
KNF broni banki
Konieczność ratowania wszystkich trzech państwowych firm górniczych oznacza, że FIPP będzie potrzebował więcej gotówki. Stąd zapewne niedawne słowa Andrzeja Czerwińskiego o zaangażowaniu również banków. Użycie liczby mnogiej wskazuje, że poza BGK miał na myśli również państwowy PKO BP. Komisja Nadzoru Finansowego, nadzorująca również banki, patrzy na to sceptycznie.
— Do czasu poznania szczegółów trudno odnieść się do tego pomysłu. Pamiętajmy, że trwająca obecnie dyskusja, dotycząca różnych obciążeń sektora bankowego, już wpływa na ten sektor, na notowania banków i ich wycenę, a to negatywnie przekłada się na poziom oszczędności emerytalnych i inwestycyjnych Polaków — przypomina Maciej Krzysztoszek z biura prasowego KNF.