Z rozmaitych danych o gospodarce płyną pozytywne sygnały. Według wstępnych szacunków GUS wzrost PKB za cały 2013 r. był wyższy, niż prognozowano, i wyniósł 1,6 proc. Początek roku przyniósł też wzrost sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym o 4,8 proc. W polskim sektorze przemysłowym wskaźnik PMI sygnalizuje największą poprawę warunków od 2011 r.
Jednak oficjalne prognozy dla wzrostu gospodarczego są dość zachowawcze. Ministerstwo Finansów prognozuje, że PKB w 2014 r. wzrośnie o 2,5 proc., a dopiero kolejne lata przyniosą wyraźne zwyżki odpowiednio na poziomie 3,8 proc., 4,3 proc. Natomiast według Międzynarodowego Funduszu Walutowego tempo wzrostu PKB Polski w 2013 r. będzie nieco niższe, bo na poziomie 2,4 proc. Pytanie brzmi, czy taki wzrost będzie wystarczający dla poprawy sytuacji na rynku pracy.
Przyjęło się uważać, że wzrost gospodarczy, który przekłada się na wzrost zatrudnienia i ograniczenie bezrobocia, powinien być wyższy niż 3 proc., a według analiz NBP — nawet 3,7 proc. Obecnie ta granica może ulec obniżeniu na skutek zwiększenia roli usług w gospodarce, w związku z mniejszą potrzebą restrukturyzacji w przemyśle oraz obniżaniem kosztów rotacji pracowników. Niemniej, patrząc wyłącznie na przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego, nie należy spodziewać się wyraźnej poprawy sytuacji na rynku pracy w tym roku.
Tymczasem początek roku okazał się nieco bardziej korzystny, niż można się było spodziewać, jeżeli chodzi o dane dotyczące zatrudnienia i bezrobocia. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2014 r. wzrosło w stosunku do grudnia poprzedniego roku o ponad 15 tys. osób., a wynagrodzenia o 3,4 proc. r/r. Wprawdzie 14-procentowa stopa bezrobocia może wydawać się wysoka, jednak analizując sezonowe zmiany tego zjawiska, wzrost o 0,6 punktu procentowego w okresie styczeń-grudzień był najniższy od 5 lat. Ponadto pracodawcy do urzędów pracy zgłosili 26,3 tys. ofert pracy więcej niż w grudniu. Wzrost wynika z tego, że bezrobocie, które przez cały 2013 r. rosło szybciej niż przed rokiem, zaczyna wyhamowywać i niedługo zacznie spadać.
Sytuacja mogłaby się poprawić jeszcze bardziej, gdyby zaczęła obowiązywać oczekiwana nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Niestety projekt utknął w Sejmie. Drugie czytanie ma się odbyć w połowie marca. Zapisy ustawy mają skłonić urzędy pracy do skuteczniejszej pomocy bezrobotnym, aby przyspieszyć ich powrót na rynek pracy. Jest tam wiele regulacji, które pomogłyby usprawnić system, jak choćby zlecanie doprowadzenia do zatrudnienia zewnętrznym podmiotom, które byłyby wynagradzane dopiero za pozytywny efekt, w postaci utrzymania w zatrudnieniu bezrobotnego. Istotne jest także uzależnienie otrzymania przez PUP-y części pieniędzy od efektywności działań oraz rozszerzenie zestawu instrumentów aktywizacyjnych. Dlatego szybkie przyjęcie ustawy jest ważne dla skuteczniejszego wykorzystania oznak ożywienia gospodarczego dla wzrostu zatrudnienia. Niemniej obiecana przez premiera stopa bezrobocia na poziomie poniżej 13 proc. w grudniu 2014 r. wydaje się trudna do spełnienia.