Kiedy jeden koń mechaniczny wystarcza

OSZ, wsj.com
opublikowano: 2013-07-16 13:59

W przeszłości współpracował z Porsche, Mercedesem i BMW, a teraz chce sprzedawać pojazdy napędzane jednym koniem mechanicznym.

Rob Cotter - inżynier, który zamienił "stado koni" na jednego rumaka. Amerykanin jest założycielem i prezesem firmy Organic Transit, która stworzyła pojazd o nazwie Elf.    

Elf w akcji FOT. Organic Transit
Elf w akcji FOT. Organic Transit
None
None

Owalna, pół zamknięta, napędzana energią solarną i ludzką siłą maszyna może poruszać się pasem przeznaczonym dla rowerzystów. Elektryczny silnik ma moc ledwie jednego konia mechanicznego i umieszczony jest w kole. Jednostkę zasila akumulator litowy.    

- Tworzymy własną kategorię produktu konsumenckiego - mówi Rob Cotter dziennikowi "The Wall Street Journal", który opisał ostatnio historię inżyniera.    

Firma ma 1,5 tys. zamówień, czyli - jak przekonuje Cotter - więcej niż potrzeba do osiągnięcia rentowności. Pomysł rozkręcił się dzięki akcji na portalu Kickstarter. Producent  zamierzał pozyskać 100 tys. USD, a otrzymała ponad 225 tys. USD.  

Elf rozwija prędkość ponad 30 km/h, baterie mają zasięg prawie 50 km. Całkowicie rozładowany akumulator można naładować w trakcie jednego słonecznego dnia dzięki umieszczonym na dachu panelom słonecznym. Zasięg baterii wydłuża się w miarę energicznego pedałowania przez kierowcę, bo Elf jest rodzajem hybrydy zwanej velomobile. Baterie można ładować także systemem plug-in.   

Ile kosztuje taka miejska zabawka? Ekologiczne życie nie jest tanie - za Elfa trzeba zapłacić prawie 5 tys. USD. 

Zobacz jak działa Elf