Kiedy się modlę

Agnieszka Janas, Agnieszka Ostojska
opublikowano: 2003-02-28 00:00

Piotr Kamiński katolik, wiceprezes zarządu Giełdy Papierów Wartościowych

Mówi pani, że wielu osobom trudno mówić o religii? Dla mnie rozmowa o wierze nie jest trudna, bo to dawanie świadectwa. Wiara jest, jak rodzina, fundamentem mego życia, podstawą formacji duchowej. Dzięki niej zdaję sobie sprawę ze swoich braków i staram się zmieniać. Religia pozwala mi zrozumieć, że człowiek — nie zatracając samego siebie i talentów — może też podchodzić do życia w postawie służby Bogu i bliźniemu. Miałem w życiu zawodowym i rodzinnym sytuacje, gdy czułem, jak wielką łaską jest wiara. W życiu zawodowym wielekroć, gdy — modląc się — chciałem realizacji prośby, jej spełnienie przynosiło rozczarowanie. Ilekroć zaś prosiłem o mądrość w decyzjach — Bóg dopuszczał, by moje myśli sterowały w dobrym kierunku... W życiu osobistym spełniła się zaś największa kierowana w modlitwach moja i żony prośba: mimo dużych trudności zostaliśmy niedawno rodzicami zdrowego synka! Kiedy się modlę? Modlitwa towarzyszy mi nieustannie. To przecież nie tylko „odklepanie pacierza”. Radość daje mi wielbienie Boga, a jeżeli proszę Go o coś, to czuję się tak, jakbym prosił o pomoc tatę. Modlitwa z serca to dziękczynienie za piękną pogodę, radość przeżywaną w górach; to także chwila, gdy — jadąc do pracy — odmawiam w samochodzie różaniec. Staram się medytować nad Pismem Świętym, które szczególnie pomaga w budowie wiary. Należymy z żoną do wspólnoty Domowy Kościół — części Ruchu Światło i Życie dla małżeństw; uczestniczę też w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym. Bardzo lubię się modlić we wspólnocie, śpiewając.

Henryk Król

wyznanie ewangelicko-augsburskie, prezes Studio DR i MCC Group,

wiceprezes Stowarzyszenia Deorecordings

- Nie chcę dzielić życia na pracę, biznes oraz życie prywatne, w którym mieści się także religia i modlitwa. To jedność. Wiara motywuje człowieka do uczciwej pracy, zachęca, by dzielić się z innymi tym, co wypracował. To może brzmieć górnolotnie, dla niektórych może banalnie... By znaleźć wewnętrzną równowagę, zwracam się do Boga, który — nawet w pragmatycznym podejściu — jest odpowiedzią na wszystkie potrzeby człowieka. Takim mądrym, życzliwym i sprawiedliwym szefem, który kieruje życiem. Modlitwa to dla mnie nie tylko poszukiwanie tak dziś modnego wyciszenia i refleksji, zalecanego wręcz przez psychoterapeutów... Raczej słuchanie Boga i doskonalenie wiary, wzmacnianie wrażliwości wobec innych. Lubię czytać Pismo Święte lub słuchać, wydanego przez nasze stowarzyszenie, nagrania Nowego Testamentu na kasecie magnetofonowej. To daje wewnętrzny spokój, wskazówki jak żyć. Co robimy dla innych? Sprowadzamy płyty ze świetną muzyką sakralną, fundujemy stypendia, mamy wydawnictwo (www. ccm. pl) prowadzimy sieć Radio CCM na Śląsku. A ja? Staram się słuchać innych i w miarę możliwości im pomagać.

Edward Mier-Jędrzejowicz

katolik, konsultant IT, przewodniczący delegatury mazowieckiej Polskich Kawalerów Maltańskich

- Działalność dobroczynną zauważa się dopiero, gdy pomaga ktoś sławny. A przecież pomagają prawie wszyscy — niekoniecznie zrzeszeni w organizacjach charytatywnych. Często wspierają potrzebujących z najbliższego otoczenia, których w Polsce teraz nie brakuje. Do niesienia pomocy zobowiązuje nas Ewangelia. Nakazuje nam również wykorzystanie talentów. Z tego kiedyś zostaniemy rozliczeni. Na co dzień, jak wielu konfratrów z zakonu, działam aktywnie w biznesie. Ludzie interesu zostali obdarzeni talentem organizacyjnym, zarządczym, siłą przebicia; potrafią kierować i wpływać na innych. Wiedzą, gdzie szukać środków i jak je zebrać. Mają szansę wykorzystać talent dany od Boga — w innym celu niż mnożenie pieniędzy. Wielu biznesmenów narzeka na brak czasu. Wymówka! Jeżeli nie masz czasu, to postaraj się o jeszcze jedno zajęcie. Z takiego założenia wychodzi większość osób aktywnych w naszym zakonie. W Związku Polskich Kawalerów Maltańskich jest nas 150. Poza działalnością charytatywną łączy nas również wiara i modlitwa. Wspólne msze święte i spotkania umacniają nas w tym, co robimy. Modlitwa — rozmowa z Bogiem — to bardzo intymna sprawa. A nasza działalność w Zakonie to jej część.

Sławomir Ostrowski

katolik, właściciel firmy gastronomicznej

- Modlić się, jak nakazuje katechizm, przestałem w dzieciństwie. Moja modlitwa to chwila skupienia, wyciszenia, taka rozmowa z Bogiem. Coraz mniej mam na nią czasu. Za dużo problemów. Za dużo mojej dumy. Jak mi się powodziło, prosiłem Boga, aby przytarł mi nosa. Teraz chyba dostałem nauczkę. Są ludzie, którzy w takich momentach zwracają się do Niego — jak trwoga to do Boga. Ja tak nie chcę. Wiem, że to pycha, ale jak każdy głęboko wierzący mam nadzieję, że ona minie... Uczęszczałem do seminarium duchownego. Wychowanie w wierze, przeświadczenie o wadze etyki powoduje mną nadal. Staram się grać fair... Choć w polskich warunkach nie zawsze to wychodzi.

Władysław Walczak

katolik, cukiernik z Warszawy

- W życiu trzeba postępować zgodnie z dziesięciorgiem przykazań. Staram się po prostu pomagać tym, którzy są w potrzebie. Myślę, że najważniejsze są czyny, a nie chwalenie się tym publiczne, mogące prowadzić do pychy.

Roni Drori

wyznanie mojżeszowe, prezes zarządu w Super-Pharm Poland

- Moja wiara ma charakter osobisty. Nie mieszam jej z życiem codziennym. Nie lubię tego całego opakowania wiary... Sztywnych zasad, którymi kierują się ortodoksyjni wyznawcy, uroczystości, celebracji. To wszystko miast przybliżać ludzi do Boga, oddala ich od niego. Powoduje, że zamiast zajmować się tym, co stanowi istotę wiary, zajmujemy się czymś zupełnie zbędnym. Tak jest w każdej religii... Nie modlę się regularnie. Ale, jak nakazuje nasza religia, świętuję w szabas — czyli nie pracuję w sobotę. Ze względu na to, że mieszkam w katolickim kraju, w którym do kościoła chodzi się w niedzielę, staram się, by pracownicy naszych aptek nie pracowali w dzień święty, w sobotę częściej niż raz w miesiącu. Często czytam Torę, w której znajduję wszystko to, co w chrześcijańskiej Biblii. To najmądrzejsza księga na świecie. Mogę w niej odszukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Przygotowując się do przemówienia, prezentacji czy spotkania, szukam w tej księdze fragmentów, dotyczących danego problemu. Zawsze znajduję. I to najbardziej porusza słuchaczy. Ważne, aby umieć przełożyć to co napisane na własne życie.

Abdul Adham

muzułmanin sunnita, koordynator na Polskę firmy CENTO

- Modlę się tak, jak każe islam. Pięć razy dziennie. Staram się na czas modlitwy znaleźć w meczecie. Zdarza się jednak, że modlę się w pracy lub tam gdzie aktualnie się znajduję. Koran przewiduje nadzwyczajne sytuacje. Jest i modlitwa dla tych, którzy nie mogą stawić się w świątyni. W firmie moi polscy koledzy już się do tego przyzwyczaili. Szanują moją religijność. Prawdziwa modlitwa oczyszcza, pozwala zastanowić się nad sobą, swoim postępowaniem, uspokoić się i wyciszyć, oderwać od spraw ziemskich. Dzięki niej można do nich wrócić i spojrzeć zupełnie pod innym kątem. Jak mówił Prorok: „Modlitwa jest dla duszy tym samym, co woda dla ciała”. To podziękowanie za łaski i dary, przeprosiny za grzechy. No i prośby. Dzięki niej wiem, że cokolwiek robię, nie jestem sam. Również w pracy. Wiara i jej zasady wyznaczają również drogę w biznesie. Uczciwość, dotrzymywanie obietnic — tym wszystkim powinien się kierować w interesach dobry muzułmanin. Szczera wiara sprawia również, że potrafię odróżnić prawdziwego Boga. Nie są nim pieniądze, ale Allah. Pieniędzy przecież nie zabiorę ze sobą na tamten świat.