Komisja Europejska objęła kiełbasę pradziada z Dukli unijnym Chronionym Oznaczeniem Geograficznym (ChOG). Oznacza to, że nazwa produktu jest chroniona na rynku UE, a jego wytwarzanie musi być związane z określonym regionem i spełniać zatwierdzoną specyfikację.
Podkarpacka kiełbasa pod ochroną
Kiełbasa jest wytwarzana na terenie gminy Dukla na Podkarpaciu z mięsa i wątróbki świń rasy puławskiej — polskiej rasy cenionej za jakość mięsa — lub jej krzyżówek. Zgodnie ze specyfikacją 75 proc. surowca stanowi mięso z szynki, a 25 proc. świeża wątróbka. Najstarszy zachowany przepis na ten wyrób pochodzi z 1896 r.
O rejestrację zabiegał Zakład Mięsny Jasiołka z Dukli. Wniosek został przekazany Komisji Europejskiej w styczniu 2025 r., a w kwietniu 2026 opublikowano go w Dzienniku Urzędowym UE, rozpoczynając trzymiesięczny okres na zgłaszanie sprzeciwów. Rozporządzenie w tej sprawie zostało przyjęte 31 lipca, a opublikowane 6 sierpnia.
— Produkty chronione to produkty najwyższej jakości i głęboko zakorzenione w tradycji, a przykłady z zagranicy od lat pokazują, że to realna szansa na rozwój — mówi Tomasz Parzybut, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP (SRW RP).
Bydgoska kiełbasa czeka na ochronę
Branża chce poszerzać listę chronionych polskich wyrobów. SRW RP podaje, że 24 lipca złożyło wniosek o rejestrację tradycyjnej kiełbasy bydgoskiej jako Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności (GTS). To unijne oznaczenie chroni tradycyjny sposób wytwarzania lub recepturę produktu, ale w przeciwieństwie do ChOG nie wiąże go z konkretnym regionem. Stowarzyszenie zapowiada, że jeszcze w tym roku rozpocznie starania o europejską ochronę kolejnych przetworów mięsnych.
Unijne oznaczenia mają chronić nazwy produktów przed naśladownictwem, ale dla producentów mogą mieć również znaczenie biznesowe. Stowarzyszenie przekonuje, że pozwalają one budować sprzedaż w większym stopniu na pochodzeniu, recepturze i jakości produktu, a nie wyłącznie na cenie.
— Sprzedaż wyrobów objętych ochroną oznacza wyższą marżowość i dodatkowe zyski dla firm. To także możliwość konkurowania na rynku europejskim jakością i tradycją — podkreśla Tomasz Parzybut.
