Nie ma jak detal — zdaje się twierdzić szef ING BSK. Dlatego liczy na wzrost akcji kredytowej, rozbuduje sieć i... pokaże dobre wyniki.
ING BSK, giełdowy bank plasujący się pod względem wartości aktywów na czwartym miejscu na rynku, jest zadowolony z początku roku.
— Wyniki osiągnięte w pierwszym kwartale pozwalają z optymizmem patrzeć na cały rok — mówi Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK.
Raport finansowy bank ujawni jednak dopiero w maju.
Taka prognoza nie powinna dziwić. Wynikom spółki sprzyja dobra sytuacja w gospodarce.
— W pierwszym kwartale zauważyliśmy symptomy zapotrzebowania przedsiębiorstw na finansowanie. Przede wszystkim widać aktywność małych i średnich firm, bo duże nadal mają znaczne wolne moce produkcyjne. Ponadto wciąż utrzymuje się niemałe zapotrzebowanie klientów indywidualnych na kredyty — ocenia Brunon Bartkiewicz.
Hipoteki motorem
Obecnie detal i firmy dają mniej więcej po połowie przychodów. Prezes liczy jednak na to, że stopniowo zaczną przeważać przychody z działalności na rynku detalicznym. Nadzieje wiąże przede wszystkim z kredytami hipotecznymi i konsumpcyjnymi.
— W pierwszym kwartale tego roku udzieliliśmy dwukrotnie więcej kredytów hipotecznych niż w tym samym okresie 2005 r., a pierwszy kwartał jest zawsze najsłabszy dla rynku hipotecznego — szacuje Brunon Bartkiewicz.
Nie ujawnia, czy założeniem banku jest utrzymanie dwukrotnego wzrostu w całym roku. Gdyby udało się go utrzymać, to ING BSK udzieliłby w tym roku kredytów hipotecznych na minimum 700 mln zł. To może niewiele, biorąc pod uwagę, że potentat na tym rynku — PKO BP — miał w ubiegłym roku okresy, gdy tyle osiągał miesięcznie, ale ING BSK jest jednym z trzech dużych banków (oprócz Pekao i BZ WBK), które nie udzielają kredytów we frankach szwajcarskich.
— Spadek stóp procentowych, niskie marże, mocny złoty, planowane ograniczenia sprzedaży kredytów denominowanych, a także bezpieczeństwo, jakie daje kredyt złotowy, przyczyniają się do wzrostu zainteresowania kredytami w naszej walucie — twierdzi Brunon Bartkiewicz.
Prezes zapewnia, że bardzo zależy mu na pozyskiwaniu klientów indywidualnych. Jeszcze półtora roku temu bank prowadził zaledwie 300 tys. rachunków oszczędnościowych, w dużej części nieaktywnych. Obecnie, licząc z rachunkami mikroprzedsiębiorstw, ma ich prawie 900 tys. Wzorem innych największych banków stawia także na karty kredytowe — wydzielił w tym celu specjalny departament. W ubiegłym roku sprzedał 86 tys. kart, dzięki czemu ma ich ponad 140 tys. W tym roku sprzedaż ma być większa.
Duży potencjał wzrostu prezes widzi także w rynku funduszy inwestycyjnych.
— Na koniec ubiegłego roku nasi klienci ulokowali 2,6 mld zł na rachunkach bieżących, 12,8 mld zł na oszczędnościowych, 4,5 mld zł na lokatach, a tylko 2,2 mld zł w jednostkach funduszy inwestycyjnych, co świadczy o ogromnym potencjale tego rynku — mówi Brunon Bartkiewicz.
Zainteresowanie detalem nie przysłania ING BSK rynku firm. Wspólna oferta Śląskiego Banku Hipotecznego, ING Lease i odpowiedzialnej za faktoring spółki ING Commercial Finance, która w tym roku została odkupiona od Banku Handlowego, ma dać małym i średnim firmom pakiet podstawowych produktów do prowadzenia działalności. W takiej ofercie bank także widzi spore źródło wzrostów.
Wzmacnianie sieci
Bank ma 332 placówki. Planuje rozbudowę własnej sieci, ale nie tylko.
— Będziemy także tworzyć placówki franczyzowe. Ponadto współpracujemy ze wszystkimi największymi pośrednikami finansowymi — wylicza Brunon Bartkiewicz.
Na mającą się wkrótce pojawić możliwość odkupienia 200 placówek Banku BPH na razie patrzy sceptycznie. Nie wiadomo bowiem, które oddziały będą na sprzedaż i jak ma przebiegać ta transakcja.
Okiem eksperta
Można powiedzieć — nareszcie
W 2005 r. ING BSK odniósł duży sukces w depozytach i kompletną klapę w kredytach, i to nie tylko dlatego że nie udzieł kredytów we frankach szwajcarskich. W kredytach złotowych, w tym hipotecznych, bank był także mało aktywny. Nie był skłonny do podejmowania ryzyka i nie wiadomo, czy w tym roku udało mu się ten brak pokonać. Wkrótce zobaczymy, czy przypadkiem w pierwszym kwartale kredyty hipoteczne
w złotych znów nie rosły wolniej niż u konkurencji. Co do planów wzmocnienia sprzedaży
i dynamiczniejszego wzrostu portfela kredytów gotówkowych, można powiedzieć tylko jedno
— nareszcie.
Andrzej Powierża
analityk BDM PKO BP