Mateusz Kowalewski od lat rozwija Hortimex, swoją rodzinną firmę specjalizującą się w dodatkach do żywności. Wojciech Ławniczak, po dekadzie pracy dla PwC, jest zewnętrznym doradcą w zakresie strategii rozwoju i design thinking [metoda tworzenia innowacyjnych produktów — red.], a Izabela Bernau- Ławniczak zajmowała się komunikacją w gazowej spółce EWE. Razem stworzyli KL Energy, start-up, który ma projektować żywność funkcjonalną na zlecenie i na własne potrzeby.

Energetyk z niskim indeksem
Na rynku debiutuje właśnie pierwszy wspólny produkt — Bikertab, energetyk w pastylce.
— Produkt oparty jest na izomaltulozie, związek, który produkuje jeden z dostawców Hortimeksu. Podobny jest do ksylitolu, choć jeszcze nie tak popularny. Ma niski indeks glikemiczny, więc nie daje tylko krótkotrwałego „kopa” jak tauryna czy guarana. Dzięki wiedzy, kontaktom i doświadczeniu z jednej z naszych branż mamy przewagę także w tej — mówi Mateusz Kowalewski. Sprzedaż nowego energetyku odbywa się na razie przez sieć sklepów dla motocyklistów Larsson i przez Allegro. KL Energy rozmawia jeszcze ze stacjami benzynowymi.
— Nasza grupa docelowa to osoby aktywne — kierowcy, motocykliści, rowerzyści. Stąd taki dobór placówek — twierdzi Mateusz Kowalewski.
Przekonuje, że pastylka jest świetną alternatywą dla napojów, które stanowią dzisiaj dla tej grupy główny zastrzyk energii. A w przeciwieństwie do butelki, nie trzeba jej dźwigać.
— Sam jestem motocyklistą i osobą aktywną, więc stworzyłem produkt też dla siebie. Motocykliści to ogromna rzesza konsumentów w Europie, więc od razu chcemy rozwijać eksport — tłumaczy Mateusz Kowalewski. KL Energy chce przygotować wersję dla osób korzystających z klubów fitness i tam też prowadzić sprzedaż.
— Dużą grupę konsumentów stanowią także biegacze, a energii potrzebują równieżpo prostu pracownicy biurowców. Dlatego stopniowo będziemy poszerzać portfel produktów i grupę odbiorców — dodaje Mateusz Kowalewski.
Żywność od a do zet
Ze swoimi wspólnikami zdecydował od razu, że start-up będzie miał drugą nogę — usługowe projektowanie żywności funkcjonalnej, którą określa jako „smart” żywność.
— Jesteśmy w stanie przeprowadzić proces od idei i sprawdzenia potrzeb konsumentów do prototypu produktu z opakowaniem, etykietą i strategią wprowadzenia na rynek. Obecnie pracujemy nad trzema takimi przedsięwzięciami — twierdzi Mateusz Kowalewski. Jego zdaniem, do branży spożywczej nadciąga znany już m.in. z tej kosmetycznej i odzieżowej trend współtworzenia produktów przez gwiazdy.
— Nie chodzi tylko o sygnowanie np. napoju nazwiskiem, ale o utożsamianie się z nim, które jest wynikiem uczestniczenia w procesie produkcji już na etapie wymyślania wyrobu — uważa Mateusz Kowalewski. Pierwsze jaskółki już widać. Maria Sharapova, znana tenisistka, stworzyła własną linię słodyczy Sugarpova, w którą zainwestowała 0,5 mln USD, jak w 2012 r. donosił m.in. Bloomberg. Cukierki kosztują, bagatela — 4,99 USD za paczuszkę i wytwarzane są w Hiszpanii.
Tenisistka przekonuje, że zawsze kochała słodycze i nad ich stworzeniem pracowała od samego początku do wprowadzenia na rynek. Teraz promuje je na całym świecie. — To schemat sprawdzony w Polsce przez znane nazwiska, choć jeszcze nie w branży spożywczej. Ktoś zarobił pieniądze gdzie indziej, chce je zainwestować i związać z tym swoje nazwisko. Żywność to jedna z opcji — mówi Mateusz Kowalewski.
3 PYTANIA DO AGNIESZKI GÓRNICKIEJ, PREZES FIRMY BADAWCZEJ INQUIRY
Żywność też potrzebuje designu
1. Czy znane nazwiska zabiorą się teraz za tworzenie żywności?
W Polsce to całkiem nowe zjawisko, choć to bardzo logiczny ruch — skoro np. Krystyna Janda współtworzy kosmetyki, to dlaczego ktoś inny nie może współtworzyć produktu żywnościowego. Od zaangażowania kogoś do reklamy napoju do przejścia na wcześniejszy etap, czyli powstawania produktu, jest blisko.
2. Czy należy traktować to jako kolejny krok w rozwoju rynku spożywczego?
Znacznie ciekawsze jest zjawisko, które nie dzieje się w blasku fleszy, a jest bezpośrednio związane z trendem współtworzenia przez znane osoby produktów żywnościowych. To profesjonalizacja rynku widoczna m.in. poprzez powstawanie takich spółek jak KL Energy, które specjalizują się w bardzo wąskim zakresie, tu — w projektowaniu żywności. Design żywności na Zachodzie podlega takim samym regułom jak design telefonu czy krzesła. Nam może się to wydawać jeszcze absurdalne, ale zaprojektowanie produktu żywnościowego też można zlecić, tak jak zleca się produkcję i kontraktuje surowce.
3. Bardzo dużo mówi się o potrzebie innowacji na rynku, na ile takie procesy temu sprzyjają?
Firmy spożywcze mają często problem z podjęciem ryzyka związanego z pracami nad nowym produktem. Unikanie ryzyka mamy wpisane w tej części Europy w nasze DNA. Zlecenie stworzenia produktu firmie zewnętrznej to szansa na większą liczbę innowacji, bo oznacza przeniesienie ryzyka.