Klienci muszą spłacać bankom kredyty Carcade

Radosław Omachel
opublikowano: 2002-09-24 00:00

Klienci spółki leasingowej Carcade zaczęli przelewać raty leasingowe bezpośrednio na konta banków, które finansowały jej działalność. Spłacają w ten sposób kredyty leasingodawcy. Zarząd Carcade tłumaczy, że to standardowa operacja, ale podobnie rok temu zaczynała się katastrofa CLiF.

Coraz większe kontrowersje wzbudza sytuacja finansowa kolejnej spółki leasingowej. Carcade (dawniej Carcade Leasing), która ma w swoim portfelu około 5 tys. samochodów, podpisuje z bankami umowy, na mocy których klienci wpłacają raty leasingowe bezpośrednio na konta banków (z pominięciem Carcade). Kilka dni temu klienci Carcade otrzymali od Pekao SA listy właśnie z taką informacją. Podobne kroki podjęły wcześniej inne banki.

— To normalna operacja. Takie umowy podpisaliśmy z wszystkimi dużymi działającymi w Polsce bankami, które finansowały naszą działalność — uspokaja Mirosław Ołtarzewski, wiceprezes Carcade Leasing.

Powstaje jednak pytanie, dlaczego Carcade Leasing sama nie spłaca kredytów i przekazuje ten obowiązek swoim klientom i dlaczego rezygnuje z pośrednictwa — mimo że nadal musi zarządzać portfelem czy prowadzić windykacje?

— Pekao SA wysłał do klientów pismo, by swoje należności wobec firmy leasingowej Carcade wpłacali na konto banku. Firma ta bowiem scedowała swoje należności na rzecz banku. Dla klientów Carcade — poza numerem — nic się nie zmieniło: tryb spłaty oraz wysokość rat pozostały takie same — mówi Dorota Wrzeciono, zastępca rzecznika prasowego.

Bank nie ujawnia jednak, na jaką kwotę Caracade była zadłużona wobec Pekao SA oraz czy stworzono na ten cel rezerwę.

Sytuacja ta do złudzenia przypomina przypadek giełdowego Centrum Leasingu i Finansów (CLiF). Jesienią 2001 r. banki, które kredytowały umowy lea- singowe firmy, wystosowały do jej klientów pouczenie, aby raty leasingowe wpłacać bezpośrednio na konta banków. CLiF protestował, tłumacząc, że umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie, które gwarantowały kredyty, były wadliwe. Zdaniem przedstawiciela CLiF, banki nie stały się właścicielami samochodów i nie miały prawa żądać od klientów spółki wpłacania rat leasingowych bezpośrednio na swoje konta. Dwa miesiące później warszawski sąd gospodarczy ogłosił upadłość CLiF.

Był to początek kłopotów dla tysięcy klientów spółki. Okazało się, że wadliwe były całe umowy leasingowe, a szczególnie nieścisłe zapisy dotyczące możliwości zakupu samochodów po zakończeniu okresu leasingowania. To przede wszystkim z tego powodu 6 tys. klientów CLiF, którzy w całości lub w części spłacili już raty leasingowe, za swoje samochody będzie musiało zapłacić jeszcze raz. Taką bowiem ofertę otrzymali od syndyka masy upadłości CLiF. Mirosław Ołtarzewski twierdzi, że sytuacja w jego spółce nie ma nic wspólnego z przypadkiem CLiF.

— Carcade nie jest zagrożona upadłością — mówi wiceprezes Carcade.

W połowie lat 90. Carcade była jedną z największych spółek lea- singowych w Polsce. Były główny dealer Renault tylko w latach 1999- -2000 przekazał w leasing samochody za 372 mln zł. Wokół spółki kręcił się Europejski Fundusz Leasingowy, ale zrezygnował z przejęcia. Potem kandydatem na inwestora było AIG. I w tym wypad- ku z inwestycji i wzmocnienia kapitałowego spółki nic nie wyszło. W 2001 r., po ogłoszeniu upadłości BG Leasing, Carcade — podobnie jak inne spółki leasingowe — utraciła dostęp do kredytów, głównego źródła finansowania umów lea- singowych. W miarę szeroki dostęp do pieniędzy utrzymały tylko dominujące dziś na rynku firmy leasingowe powiązane z bankami. Nic dziwnego, że obecnie spółka wygasza działalność leasingową i próbuje się przestawić na pośrednictwo finansowe.