Klienci są uwięzieni w nowym Pekao

Andrzej Stec
opublikowano: 11-12-2007, 00:00

Niezły bałagan — tak z perspektywy zwykłego klienta jawi się największe w XXI wieku bankowe połączenie w Polsce.

Wbrew deklaracjom fuzja z Bankiem BPH nie wypaliła idealnie

Niezły bałagan — tak z perspektywy zwykłego klienta jawi się największe w XXI wieku bankowe połączenie w Polsce.

Tydzień temu działalność zainaugurował największy bank w Polsce. Powstał po wchłonięciu przez Pekao wydzielonej części Banku BPH — 1,3 mln klientów wraz z 285 oddziałami. Pozostała część banku, tzw. mini-BPH, z ponad pół milionem klientów, lada miesiąc trafi w ręce amerykańskiego GE Money.

— Pierwszy dzień nowego Pekao wypadł bardzo dobrze — cieszył się na konferencji po fuzji Jan Krzysztof Bielecki, prezes giganta.

Przedstawiciele banku triumfalnie obwieścili, że tylko garstka klientów (3 tys. osób) przestraszyła się połączenia i zrezygnowała z przeniesienia do Pekao, pozostając w mini-BPH. To bardzo mało, bo z BPH do Pekao przetransferowano aż 1,3 mln osób.

Konta nie do zamknięcia

Tymczasem w grudniu z usług Pekao zrezygnować może znacznie mniej byłych klientów BPH niż w listopadzie. Być może zdarzy się cud i na taki krok nie zdecyduje się nikt. Jak to możliwe? „Puls Biznesu” odkrył tajemnicę: wielu klientów narodzonego giganta, choćby chciało, nie może na razie zamknąć rachunku bankowego. Przekonał się o tym w ubiegłym tygodniu klient warszawskiego oddziału przy ul. Kłopotowskiego, który postanowił wziąć rozbrat z nowym Pekao.

— Mamy problem z systemem. Nie możemy zamknąć rachunku bankowego i rachunku kart kredytowych. Proszę uzbroić się w cierpliwość — usłyszał od pracowników placówki byłego Banku BPH, która trafiła pod skrzydła Pekao.

Na pytanie, jak długo to potrwa, pracownicy banku z żubrem w logo bezradnie rozkładają ręce.

— Słyszałem o problemach z logowaniem, ale nie z zamykaniem rachunków. Być może jest to przejściowy problem wynikający z powodów informatycznych. Klienci widzą jednak swoje rachunki na bieżąco. Również salda kont i kart są uaktualniane — zaklina się Robert Moreń, rzecznik Pekao.

Być może pechowcy będą mogli zrezygnować, ale dopiero w styczniu. Wtedy ma się bowiem zacząć przenoszenie oddziałów przejętych z BPH do systemu informatycznego Pekao. Potrwa ono do maja i — jak zapewnia rzecznik — zostanie przeprowadzone bez zakłóceń.

Obawy o prowizje

Rozdrażnionych zamieszaniem klientów może przybywać. Sugeruje to chociażby rosnące grono niezadowolonych, którzy frustrację wyładowują już teraz na forach internetowych. Byli klienci BPH obawiają się m.in. niekorzystnych zmian w taryfie prowizji i opłat. Dotychczas na przykład wraz z rachunkiem bankowym BPH Srebrny Sezam mieli za darmo rachunek brokerski. Nie ma pewności, że nowy bank utrzyma ten przywilej.

— Na razie opłaty pozostają te same. Nie mogą wzrosnąć bez poinformowania o tym klientów — uspokaja nas miły głos na infolinii giganta.

Pekao ma przedstawić szczegóły nowej „ujednoliconej” oferty dla wszystkich klientów dopiero po zakończeniu migracji oddziałów.

— Opłaty i prowizje się nie zmienią. Przejmujemy wszelkie zobowiązywania BPH. Klienci zachowają dotychczasowe prawa — zapewnia rzecznik Pekao.

Bałagan z akcjami

Pytania i obawy mają też byli klienci Biura Maklerskiego BPH, przerzuceni do grupy Pekao. Na próżno szukać jednak pomocy u pracowników Centralnego Domu Maklerskiego Pekao.

— Pan nie jest klientem Centralnego Domu Maklerskiego Pekao. Nie możemy więc pomóc. Proszę się udać po pomoc do Domu Maklerskiego Pekao, do którego trafili klienci BM BPH. To inny podmiot niż CDM — wyjaśniła sympatyczna pani na infolinii CDM Pekao.

Na infolinię Domu Maklerskiego Pekao trudno się jednak dodzwonić. To niejedyne zmartwienie inwestorów. Już za dwa miesiące otrzymają od maklerów zestawienie przychodów i kosztów giełdowych z 2007 r. Na tej podstawie trzeba będzie później zapłacić podatek od zysków kapitałowych. Może się okazać, że koszty inwestorów będą mocno zaniżone. Zwłaszcza w przypadku sprzedaży akcji w grudniu, dokonanej już w nowym domu maklerskim. Nowy broker może bowiem przyjąć, że sprzedawane teraz akcje kupowano po zero złotych. Nie dysponuje „starą” bazą danych, w tym transakcjami kupna dokonywanymi przez nowych klientów. Przynajmniej na razie.

— Taka sytuacja może się zdarzyć, więc inwestorzy powinni samodzielnie pilnować tej sprawy. Obecnie nie mamy możliwości sprawdzenia transakcji sprzed fuzji. Nie dysponujemy taką bazą danych. Prawdopodobnie trzeba będzie udać się do dawnego BM BPH po dowód nabycia akcji — mówi anonimowo pracownik DM Pekao.

Rzecznik grupy Pekao jednak uspokaja.

— Tym proszę się nie przejmować. Dom maklerski będzie musiał sięgnąć do starej bazy danych. Nie ma innej możliwości — informuje Robert Moreń.

Nieoptymalna operacja

Okiem NADZORU

Łukasz Dajnowicz

rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego

Dochodzą do nas sygnały o problemach inwestorów. Ludzie pytają, o co chodzi. Skarżą się na brak dostępu do konta, że nie można złożyć zlecenia. Wydaje się, że nie przeprowadzono całej operacji optymalnie.

Inwestorzy, którzy poniosą straty lub koszty w związku z operacją przeniesienia do nowego domu maklerskiego, powinni w pierwszej kolejności napisać reklamację o ich wyrównanie do brokera. Dopiero w drugiej kolejności pisać się skargi do Komisji Nadzoru Finansowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu