Kryzys kryzysowi nie równy. Dla jednych firm zawirowania na świecie okazały się druzgocące, inne o osłabieniu koniunktury tylko słyszały. Od wybuchu kryzysu finansowego w USA minęło już ponad pół roku, dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jak radzą sobie poszczególne branże polskiej gospodarki. Wniosek – spokojną głowę mają przede wszystkim firmy, które postawiły na zaspokajanie drobnych potrzeb przeciętnego Kowalskiego. Na przemyśle ciężkim zarabia się niewiele.
Wśród danych statystycznych kondycję branż oddają przede wszystkim dwa wskaźniki. Pierwszy to produkcja sprzedana. W kwietniu tylko trzy branże odnotowały wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem: tytoniowa (jednak sprawę komplikuje tu wzrost akcyzy – produkcja podawana jest w cenach bieżących), farmaceutyczna i napojowa – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). Tylko nieznaczne spadki dotknęły branżę spożywczą i papierniczą. W najgorszej sytuacji są natomiast firmy z przemysłu ciężkiego (głównie metalurgia i górnictwo) oraz motoryzacja.
- Kryzys najłagodniej znoszą branże nastawione na produkty typowo konsumpcyjne. Zwykłemu Kowalskiemu znacznie trudniej ograniczyć wydatki na żywność czy leki, niż np. na samochód czy meble – tłumaczy Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu".