Klient nie jest ich panem
Agencje reklamowe
Spece od reklam twierdzą, że w kontaktach agencji z klientami zasada — on płaci i nie znosi sprzeciwu — nie sprawdza się. Cierpi na tym produkt.
W trakcie powstawania reklamy wszystko zależy od partnerskich stosunków agencji z firmą, dla której ona pracuje. Wiele można skorzystać, gdy klient nie traktuje agencji z pozycji absolutnego władcy.
— Najważniejsza jest dyskusja. Raz klient przekona nas, innym razem pod naszym wpływem on zmieni zdanie — wyjaśnia Ewaryst Fedorowicz, managament superviser w agencji Grey.
Doszedł on do konsensusu z klientem przy tworzeniu reklamy piwa Bosman. Klientowi nie podobał się pomysł głowy wystającej z piasku. Nie odrzucił jednak od razu tej propozycji. Po długich dyskusjach pomysł został zaakceptowany. Wspólna praca doprowadziła do wstawienia innej twarzy.
— Należy zachowywać się fair. Klienci muszą zrozumieć, że przy całym szacunku do nich, mamy prawo powiedzieć, że nie mają racji i wybrali zły pomysł. Jeżeli współpraca się nie klei, to lepiej od razu zrezygnować — tłumaczy Ewaryst Fedorowicz.
Według niego, tak było z agencją Just i marką „10,5ŐŐ. Po prostu agencja nie mogła dogadać się z firmą.
Według Ewarysta Fedorowicza, najważniejszy jest początek. Dobrze, gdy po briefie — czyli przedstawieniu oczekiwań klienta — następuje rebrief. Wtedy agencja sprawdza, czy dobrze zrozumiała intencje nabywcy.
— Można przyjąć zależność: klient płaci i wymaga. Wszystko wówczas będzie tworzone pod jego gust. Warto jednak czasami eksperymentować i odejść od tej zależności — dodaje Ewaryst Fedorowicz.