Klika sobie i… zarabia kokosy

Dlaczego nauczyciele, konduktorzy i ochroniarze nie powinni czytać raportów o zarobkach w branży IT?

Kiedyś niejeden rodzić „kierował syna na księdza”, bo „jeszcze żaden dominus vobiscum nie umarł nad pustą miską”. Dzisiaj równie atrakcyjnym zawodem jest programista. Pokoje z hamakami, konsole z najnowszą wersją gry „FIFA”, basen w godzinach pracy, a może służbowy skuter — po rynku krążą legendy o tym, jak nieprawdopodobne zachcianki mają przedstawiciele IT.

— Są zajęcia z jogi, sesje medytacyjne, stacjonarne rowery przy biurkach. Masażysta zajmuje się karkiem i plecami projektującego innowacyjny software eksperta. W niektórych firmach udostępniono pracownikom minisiłownie, stoły bilardowe i power napy, czyli pokoje drzemek — wymienia Agnieszka Chroma, specjalista HR z wieloletnim doświadczeniem w branży technologicznej.

O rozszerzonym pakiecie medycznym, opiece dentystycznej i integracji zespołu w słonecznej Toskanii nikt nawet nie wspomina — to tak samo oczywiste, jak trwający 1,5 miesiąca urlop programisty na koszt pracodawcy. Te wszystkie motywacyjne fajerwerki szybko przestałyby cieszyć, gdyby nie były skromnym dodatkiem do wynagrodzeń, które reprezentantów innych sektorów mogą przyprawić o zawał. Ostatnio ukazał się raport Sedlak & Sedlak o tegorocznych płacach w IT, według którego programista Java/JEE/J2EE mający rangę eksperta zarabia niemal 14 tys. zł brutto. Starszy specjalista znający ten sam język programowania może liczyć na prawie 11,8 tys. zł. Doświadczony i młodszy specjalista mają odpowiednio około 9 i 5 tys. zł. Dla porównania: średnie wynagrodzenie w pierwszym kwartale wynosiło niespełna 4,3 tys. zł brutto.

— Kwoty podobne do tych z opracowania Sedlak & Sedlak pojawiły się w naszym badaniu, z którego wynika, że początkujący programiści Java dostają jakieś 3,8 tys. zł na rękę, czyli około 5,4 tys. zł brutto. Nie dość tego, właśnie nowicjuszy dotyczy największy wzrost zarobków — mówi Marcin Kosedowski, szef marketingu w szkole programowania online Kodilla.com.

Czy raporty płac w IT powinni czytać kiepsko zarabiający nauczyciele, ochroniarze, członkowie ekip sprzątających szklane biurowce i „kanary” z warszawskiego metra? Z jednej strony nie, bo z zazdrości trafi ich szlag. Z drugiej strony tak, bo może to być impuls do zmiany zawodu lub branży, do czego namawiają eksperci od planowania kariery i instruktorzy kodowania.

— Zazdrość jest niszczącym uczuciem, chyba że zamieni się ją w ambicję i konkretne działania. Dotychczasowe wykształcenie nie musi określać całego naszego życia. Zamiast wykonywać frustrujący, nisko opłacany zawód, lepiej zdobyć nowe kompetencje. Aby się nauczyć programowania, nie trzeba iść na studia. Można to zrobić przez internet — twierdzi Marcin Kosedowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Klika sobie i… zarabia kokosy