KGHM zarobi w 2005 r. 946 mln zł. Analitycy mówią, że to realna prognoza. Inwestorzy czują się oszukani.
Polska Miedź, jeden z największych na świecie producentów miedzi i srebra, planuje, że jego przyszłoroczny zysk netto sięgnie 943 mln zł. To o 30 proc. mniej niż szacowany na ten rok wynik — 1,34 mld zł.
— Prognoza nie jest zaskoczeniem. Spodziewaliśmy się, że przyszłoroczne wyniki będą gorsze — mówi Sebastian Słomka, szef analityków BDM PKO BP.
Miedziowa spółka szacuje, że przychody ze sprzedaży w 2005 r. zamkną się niespełna 6 mld zł. Prognozę zbudowano przy założeniu, że średnioroczne notowania miedzi wyniosą 2,5 tys. USD za tonę, a kurs dolara będzie równy 3,2 zł.
— Założenia są rozsądne. Obecnie miedź kosztuje ponad 3 tys. USD za tonę. Nieco optymistyczny może być przyjęty kurs dolara. Pojawiają się nawet opinie, że waluta będzie kosztowała 2,6 zł — komentuje Sebastian Słomka.
Jeśli złoty umocniłby się do takiego poziomu, zyski KGHM będą oczywiście mniejsze. Generalnie jednak prognoza KGHM jest tożsama z oczekiwaniami analityków.
Zupełnie inaczej przyjęli ją giełdowi gracze. Rano notowania spółki spadły nawet o prawie 8 proc. — do 29,80 zł. KGHM to jedna z największych i najbardziej płynnych spółek na warszawskiej giełdzie. Tak duże spadki zdarzają się bardzo rzadko.
— Reakcja wydaje się przesadzona i na pewno prognoza przeceny nie usprawiedliwia. Wyjaśnienie można jednak znaleźć — dodaje Sebastian Słomka.
Niedawno Wiktor Błądek, prezes KGHM, powiedział, że spółka może zarobić w 2005 r. nawet 2 mld zł.
— Oczekiwania są takie, że miedź potanieje, a złoty się umocni, więc prognoza jest nierealna — komentował wówczas na łamach „PB” Krzysztof Kaczmarczyk, analityk DB Seciurities.
Inwestorzy prawdopodobnie uwierzyli w szacunki szefa spółki.
— Problem nie polega na kiepskiej prognozie, bo nie jest ona zła. Problem to wiarygodność prezesa. I tym tłumaczyłbym wyprzedaż — mówi Sebastian Słomka.
Wynik mogłaby poprawić ewentualna sprzedaż akcji Polkomtela. Prezes KGHM na razie tego nie przewiduje.