Kłopoty Hiszpanów zaszkodzą giełdom

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-03-29 00:00

Ceny ropy to niejedyne zagrożenie dla zwyżek na rynkach. Hiszpania może niedługo przejąć rolę głównego hamulcowego

Po otrzymaniu drugiej rundy pomocy finansowej i porozumieniu w sprawie redukcji części zadłużenia wobec prywatnych inwestorów temat Grecji zszedł na dalszy plan.

Europejscy decydenci w ostatnich wypowiedziach sygnalizują, że kryzys zadłużenia na Starym Kontynencie zbliża się do końca. Mimo to część polityków i ekspertów finansowych zwraca uwagę na nasilający się problem zadłużenia Hiszpanii, który może wprowadzić długotrwały niepokój na rynkach, tak jak to było w przypadku Grecji.

— Ryzyko restrukturyzacji hiszpańskiego długu jest obecnie wyższe niż na początku kryzysu finansowego. Hiszpania może jeszcze w tym roku potrzebować wsparcia finansowego — mówi William Buiter, główny ekonomista Citigroup.

Ekonomista zaznacza, że coraz bardziej obawia się bankructwa Hiszpanii. Dodaje jednak, że kraj z Półwyspu Iberyjskiego może uniknąć głębszych problemów, jeśli będzie kontynuował politykę zaciskania pasa.

Tykająca bomba

Temat Hiszpanii powrócił po informacjach o większym od oczekiwań deficycie budżetowym za pierwsze dwa miesiące bieżącego roku. Premier Hiszpanii Mariano Rajoy ocenił cel, jakim jest 4,4-procentowy deficyt finansów publicznych na ten rok, jako nierealny. Polityk ogłosił, że Hiszpania jest w stanie zejść do 5,8 proc. PKB (z 8,5 proc. w 2011 r.).

— Hiszpania to tykająca bomba, która prędzej czy później wybuchnie, siejąc duże spustoszenie na rynkach finansowych. Ewentualne cięcia, które mogą zostać ogłoszone podczas prezentacji założeń budżetowych w piątek, będą odbywać się w atmosferze fali strajków, ale przede wszystkim bez wcześniejszego przeprowadzenia strukturalnych zmian w gospodarce — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

— Jesienią spodziewam się kolejnych niepokojów związanych z problemami peryferyjnych krajów strefy euro, które mogą skorygować zwyżki na rynkach. Hiszpania, Portugalia, Irlandia i Włochy mogą potrzebować kolejnej interwencji ze strony Unii Europejskiej — dodaje Wojciech Białek, analityk CDM Peako.

Zmierzając na południe

Hiszpania notuje najwyższe bezrobocie spośród krajów Unii Europejskiej. Według danych za IV kwartał 2011 r., bez pracy pozostaje 22,9 proc. Hiszpanów, a bezrobocie wśród osób do 25. roku życia wynosi 50 proc. Premier Mariano Rajoy spodziewa się kolejnego wzrostu stopy bezrobocia w tym roku.

Sytuacja na rynku pracy przekłada się na popyt konsumentów. Sprzedaż detaliczna w Hiszpanii z miesiąca na miesiąc spada o 5-7 proc. względem zeszłego roku. Ostatni wzrost sprzedaży zanotowano w I połowie 2010 r.

Gospodarka Hiszpanii zmierza w kierunku recesji. Według ostatnich danych, PKB zanotował spadek z kwartału na kwartał, a w ujęciu rocznym gospodarka wzrosła jedynie o 0,3 proc. Dołuje również hiszpański przemysł. W styczniu wartość indeksu PMI sektora spadła do 43 pkt. W ostatnich trzech miesiącach wskaźnik zwiastujący sytuację w przemyśle lekko wzrósł, do 45 pkt, ale nadal pozostaje daleko od newralgicznej granicy 50 pkt, oddzielającej ekspansję sektora od pogorszenia.

Zaciskanie pasa i wzrostu

Według ekonomistów, ostre cięcia w budżecie, choć konieczne, będą w dalszym ciągu odbijały się na kondycji hiszpańskiej gospodarki.

— Hiszpania cierpi przede wszystkim ze względu na brak wzrostu PKB i wysokie bezrobocie. Jednak głównym problemem jest nadmierne zadłużenie sektora prywatnego. W tej sytuacji nie dziwi mniejszy apetyt na konsolidację fiskalną ze strony rządu — mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Dług publiczny Hiszpanii może wzrosnąć do 80 proc. PKB w 2013 r. Rząd w tegorocznym budżecie będzie musiał znaleźć oszczędności na 55 mld EUR. Władze Hiszpanii planują ograniczenie wydatków inwestycyjnych o około 40 proc. — Struktura gospodarki sprawia, że ewentualne cięcia mogą nie przynieść określonych skutków, a wręcz wpędzić Hiszpanię w jeszcze większe problemy. Brak działań też nie jest rozwiązaniem — rynki długu szybko to zweryfikują, a Hiszpania za kilkanaście miesięcy zostanie zmuszona do ustawienia się w kolejce po zewnętrzne finansowanie — mówi Marek Rogalski.