Kłopoty zaczęły się już w 2008 r.

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2009-04-23 00:00

W ubiegłym roku państwu zabrakło 49,5 mld zł. Komisja Europejska nam tego nie daruje.

Deficyt wymknął się spod kontroli

W ubiegłym roku państwu zabrakło 49,5 mld zł. Komisja Europejska nam tego nie daruje.

Z państwową kasą jest krucho. Jak podał wczoraj Główny Urząd Statystyczny, deficyt sektora finansów publicznych wyniósł w 2008 r. 49,5 mld zł, czyli 3,9 proc. PKB. To o wiele więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. Ekonomiści prognozowali około 3 proc., a rząd w wysłanym w grudniu 2008 r. do Komisji Europejskiej (KE) programie konwergencji szacował deficyt na zaledwie 2,7 proc.

Krótka chwila na wolności

— Dane okazały się dużym zaskoczeniem. Nie znamy na razie szczegółów, więc trudno powiedzieć, gdzie powstały największe luki w finansowaniu, ale widać, że miniony rok nie był dobry dla finansów publicznych — mówi Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP.

Po 2007 r. wydawało się, że rządowi udało się zapanować nad finansami publicznymi. Z pomocą dobrej koniunktury deficyt zszedł do poziomu 1,9 proc. PKB. Wystarczyło jednak kilka ostatnich miesięcy ubiegłego roku, by wrócić do stanu sprzed dwóch lat. Co więcej, znowu wchodzimy w rolę nieposłusznego członka Unii Europejskiej. Zgodnie z wytycznymi KE, deficyt nie powinien być większy niż 3 proc. PKB. To znaczy, że nie na długo udało nam się wyjść z procedury nadmiernego deficytu. Bruksela w lipcu uznała, że obniżyliśmy go poniżej 3 proc. "trwale i wiarygodnie".

— Wszystko wskazuje na to, że nie nacieszymy się długo przebywaniem poza procedurą. Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach KE podejmie odpowiednie kroki, by ją ponownie uruchomić — uważa Remigiusz Grudzień.

Według Piotra Bujaka, ekonomisty BZ WBK, nie ma co liczyć na taryfę ulgową ze strony Unii.

— Wyjście poza dopuszczalny obszar jest ewidentne, Komisja nie będzie tego ignorować — uważa analityk.

O tym, czy Komisja Europejska ponownie otworzy wobec Polski procedurę, dowiemy się najwcześniej za dwa tygodnie, po publikacji wiosennych prognoz gospodarczych zaplanowanych na 4 maja.

Problem europejski

Jednak my mamy problem nie tylko z finansami publicznymi. Dopuszczalne 3 proc. przekracza już 11 państw, a większy deficyt od naszego ma sześć krajów. Poza tym gniew Brukseli nie jest straszny.

— Już kilka lat przebywaliśmy w procedurze nadmiernego deficytu i nic przykrego nas nie spotkało. Sankcji nie należy się spodziewać. Rząd będzie tylko musiał co jakiś czas tłumaczyć się Brukseli, jak zamierza obniżać lukę — mówi Piotr Bujak.

W przyszłości procedura może jednak przynieść realne problemy. Dopóki obowiązuje, nie możemy wejść do strefy euro. A nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie sytuacja się poprawiła.

— W bieżącym i obecnym roku z powodu słabej koniunktury na pewno nie wrócimy poniżej poziomu 3 proc. Szanse na to mamy dopiero w 2011 r., ale musielibyśmy szybko wyjść z kryzysu. Przyjęcie euro w 2012 r. zgodnie z rządowym harmonogramem jest więc nierealne. A to podważa sens wchodzenia w obecnym roku do mechanizmu ERM2 — uważa Piotr Bujak.

Resort finansów zapowiada jednak, że z euro nie rezygnuje.

— Rząd jest zdeterminowany prowadzić politykę gwarantującą przywrócenie w możliwie krótkim czasie deficytu do wymaganego poziomu. Działania te mają zapewnić, że kryterium fiskalne nie będzie przeszkodą w realizacji strategicznego dla naszego kraju celu, jakim jest przyjęcie euro — twierdzi Ludwik Kotecki, wiceminister finansów.

Jacek

Kowalczyk