Klucz leży w USA

Marek Rogalski
opublikowano: 2013-09-06 00:00

Wyprzedaż złotego w czwartek nie była głęboka, biorąc pod uwagę skalę zamieszania na giełdzie, a także pogorszenie nastrojów na rynku obligacji.

To może sugerować, że patrzący w szerszym kontekście dostrzegają w tym okazję do korzystniejszego zaangażowania się w złotego. Za polskimi aktywami przemawiają poprawiające się perspektywy naszej gospodarki, a także perspektywa „księgowego” obniżenia relacji długu do PKB. W krótkim terminie trudno jednak liczyć na wyraźniejsze umocnienie złotego.

Dzisiejsze dane Departamentu Pracy USA mogą okazać się lepsze od szacowanego przez rynek wzrostu liczby etatów na poziomie 180 tys. w sierpniu i utrzymania stopy bezrobocia na poziomie 7,4 proc. Odczyt wyraźnie powyżej 200 tys. — a takie szanse są, biorąc pod uwagę, że mieliśmy relatywnie dobre dane tygodniowei mocne odczyty indeksów ISM — może dać impuls do wyraźnego umocnienia dolara w kolejnych dniach.

Dodatkowo pod presją znów znalazło się euro, po tym jak Europejski Bank Centralny nieoczekiwanie obniżył prognozę przyszłorocznego wzrostu gospodarczego do 1,0 proc. z 1,1 proc. szacowanych w czerwcu, a także dyskutował o możliwości cięcia stóp procentowych (można się domyślać, że takie głosy padały szczególnie ze strony członków EBE reprezentujących kraje Południa). W rezultacie kolejne dni mogą przynieść przełamanie przez EUR/PLN bariery 4,30 oraz test okolic 3,30 przez USD/PLN. To może być jednak okazja do korzystnej sprzedaży walut z perspektywą na jesień. Scenariusz taki się ziści, jeżeli Fed przyjmie 18 września metodę powolnych kroków w przypadku redukowania skali QE3.