Bank i nadzorca rynku rozmawiają jak uregulować rynek kredytów. Za pomocą komunikatów. „Dokąd zmierza Rekomendacja T?” – tak Związku Banków Polskich zatytułował opracowanie na temat przygotowywanych przez Komisję Nadzoru Finansowego przepisów, regulujących rynek kredytowy w Polsce. Pobrzmiewający w tytule ton zaniepokojenia głośnym echem odbija się w całym dokumencie.
„Wprowadzenie projektu Rekomendacji T, w obecnie proponowanym przez KNF kształcie spowoduje wzrost kosztów produktów oferowanych klientom indywidualnym” – grzmią banki, które narzekają, że znajdą się w gorszych warunkach konkurencyjnych, niż inne podmioty rynku finansowego nie objęte regulacjami.
Rekomendacja nie wiąże rąk ani SKOK-om, ani parabankom, ani rozmaitym pośrednikom finansowym. ZBP przestrzega, że tam właśnie klient odprawiony przez bank trafi. Bo w banku kredytu nie dostanie.
„Z szacunków przekazanych przez niektóre banki do ZBP wynika, że efektem wprowadzenia Rekomendacji T w obecnej wersji sprzedaż niektórych produktów mogłaby zostać ograniczona od 40 proc. do 80 proc. w zależności od segmentu klienta” – ocenia związek.
Dlaczego? Ponieważ KNF proponuje drastyczne zaostrzenie kryteriów zdolności kredytowej. Bank mógłby dać kredyt pod warunkiem, że suma obciążeń klienta nie przekracza 50 proc. jego miesięcznych przychodów. I nie chodzi tylko o inne kredyty, pożyczki, lecz również inne zobowiązania, np. alimenty. Banki chcą, żeby to one mogły we własnym zakresie ustalać górny limit obciążeń.
Kolejny kontrowersyjny zapis dotyczy obowiązku badania jak klient spłaca kredyt, zaciągnięty na dłużej niż 5 lat. Problem w tym, że bank ma monitorować sytuację nie tylko u siebie, ale również u konkurentów. Banki uważają, że byłby to proces i kosztowny i uciążliwy dla klientów, dlatego domagają się, żeby ten zapis usunąć z rekomendacji.
KNF jest twarda
Na opracowanie ZBP nadzorca rynku odpowiedział w dość kategorycznym
tonie.
„W pełni zrozumiałe są działania lobbingowe banków przeciwko
regulacji, która wiąże się z dodatkowymi kosztami. Doceniamy wykorzystanie
agencji PR do prowadzenia debaty publicznej, ale trzeba dołożyć starań, aby
dyskusja uwzględniała koszty społeczne i gospodarcze związane z prowadzeniem
działalności kredytowej” – czytamy w informacji rozesłanej przez KNF.
Nadzór uważa, że „mimo silnego lobbingu ze strony środowiska bankowego istnieją dość mocne argumenty przemawiające za tym, by banki poprawiły jakość zarządzania ryzykiem. Pozwoli to zmniejszyć ryzyko wystąpienia zjawiska nadmiernego zadłużania się kredytobiorców”. Trafiony-zatopiony. Komisja wytyka bankom problem przekredytowanych klientów. „Otrzymujemy coraz więcej spraw od klientów banków, którzy mają problem z regulowaniem zadłużenia kredytowego, z uwagi na posiadanie zadłużenia w kilku lub kilkunastu bankach. Klienci ci sugerują, że banki niedostatecznie badają zdolność kredytową i nie dostosowują oferty do ich możliwości spłaty zobowiązań”.
Rekomendacja T jest obecnie konsultowana między bankami i KNF. Według
pierwotnych założeń miała wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Raczej nie
ma na to szans. Banki potrzebują czasu, żeby dostosować się do nowych wymogów.
KNF chciał im dać na to kilka miesięcy. Banki obecnie domagają się roku
czasu.
(ET)