Czytasz dzięki

Altus TFI zapłaciło za GetBack

Kamil Kosiński
opublikowano: 05-02-2020, 11:41

Jeśli w ciągu trzech miesięcy nie znajdą się chętni na fundusze prowadzone przez Altusa, pójdą one do likwidacji.

7 mln zł i odebranie licencji to kara, jaką 4 lutego 2020 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nałożyła na Altus TFI za udział w sprawie GetBacku. Z tego samego powodu licencje straciły już dwa inne TFI – Saturn i Lartiq (wcześniej nazywał się Trigon).

Siedziba KNF
Zobacz więcej

Siedziba KNF fot. Andrzej Hulimka/Forum

W decyzji dotyczącej Altusa KNF wylicza wiele nieprawidłowości. Ich wspólny mianownik sprowadza się do braku nadzoru nad działalnością GetBacku jako serwisera funduszy wierzytelności i wynikających z tego nieprawidłowości wycen ich aktywów tych funduszy.

„Obserwowany wzrost wartości aktywów netto na certyfikat inwestycyjny funduszy sekurytyzacyjnych wynikał ze wzrostu wycen pakietów wierzytelności posiadanych przez te fundusze, a nie z efektów działalności windykacyjnej podejmowanej przez zarządzającego [GetBack- red.]” – czytamy w decyzji KNF.

Element decyzji KNF odbierający Altusowi licencję ma rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że jeśli jego fundusze nie zostaną w ciągu trzech miesięcy przejęte przez inne TFI, rozpocznie się ich likwidacja przez banki depozytariuszy. Ma to znaczenie zarówno dla GetBacku i pośrednio jego obligatariuszy, jak też osób niezwiązanych ze sprawą windykatora.

Odebranie licencji powoduje, że GetBack ma utrudniony dostęp do portfeli długów w funduszach prowadzonych przez Altusa. Nie może np. podpisywać ugody z dłużnikami czy wpłacać zaliczek na nowe egzekucje komornicze. Tak działo się się z funduszami Saturna między odebraniem TFI licencji a rozwiązującym problem przejęciem funduszy przez TFI BDM. Tym razem skala problemu dla GetBacku będzie jednak dużo mniejsza. W Saturnie GetBack miał około 80 proc. aktywów, w Altusie – około 20 proc.

- Ścieżkę zmiany TFI mamy przetartą, depozytariusze są ci sami, więc skala problemu jest dużo mniejsza – mówi Magdalena Nawłoka, prezes GetBacku.

W portfolio Altusa znajdują się również fundusze zupełnie niezależne od GetBacku, m.in. fundusze otwarte. Jeśli na nie w ciągu trzech miesięcy nie znajdzie się chętny, pójdą do likwidacji, którą będą prowadzić banki depozytariusze – mBank i BNP Paribas Bank Polska. Ile może ona potrwać, a co za tym idzie, kiedy klienci funduszy dostaną pieniądze – trudno szacować. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że przejmie je Rockbridge TFI. Altus ma już z nim stosowną umowę.

Warto jednak przypomnieć, że już we wrześniu 2018 r. Altus postawił w stan likwidacji sześć funduszy otwartych. Motywał to „zmianą ogólnie pojętych warunków, w tym rynkowych, wpływających bezpośrednio na prowadzoną przez subfundusze politykę, w wyniku których subfundusze nie mogą realizować efektywnie swojej polityki”. Nietrudno było się domyślić, że chodzi o konsekwencje sprawy GetBacku. Klienci wycofywali pieniądze z funduszy Altusa, co widać było i w kursach spółek, w których miały znaczące pakiety akcji, i w aktywach likwidowanych funduszy. Koniec likwidacji Altus zaplanował na 31 marca 2020 r., co w praktyce oznaczało, że pieniądze klientów zablokuje na półtora roku.

— Moglibyśmy obsłużyć nawet większe umorzenia, ale jest jeszcze kwestia ceny. Wiadomo, że rynek stworzył sobie listę spółek, w które jesteśmy zaangażowani i czeka na okazje. Moja decyzja jest jedyną odpowiedzialną decyzją, jaką mogłem podjąć. Pokazuję rynkowi, że nie muszę sprzedawać 30-40 proc. poniżej wartości godziwej, na co niektórzy liczą. W efekcie nasi klienci mogą być na plusie w stosunku do ceny, jaką moglibyśmy uzyskać ze sprzedaży aktywów obecnie — tłumaczył wtedy Krzysztof Mazurek, ówczesny prezes Altus TFI.

Ostatecznie do rozliczeń z klientami doszło dużo szybciej niż za półtora roku. Pierwsze cztery fundusze rozliczyły się z klientami już w marcu 2019 r. Dwa kolejne w październiku 2019 r. (pierwszą ratę zapłaciły w marcu 2019 r.).


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy