KNF otrzymała list Sobolewskiego ws. komentarzy giełdowych

DI, PAP
opublikowano: 2008-01-25 15:42

Prezes Giełdy Ludwik Sobolewski przekazał już Komisji Nadzoru Finansowego swój list, w którym - jak zapowiadał - wyrazić miał zaniepokojenie niektórymi opiniami w sprawie sytuacji na rynku - dowiedziała się w piątek PAP na Giełdzie.

"Komisja otrzymała to pismo i obecnie je analizuje. Przy tym Komisja chce zwrócić uwagę, że w Polsce jest wolność słowa. Analitycy mogą się wypowiadać, o ile nie jest to manipulacja. Przedstawianie opinii o przyszłej koniunkturze nie jest manipulacją" - powiedział w piątek PAP rzecznik prasowy KNF Łukasz Dajnowicz.

W miniony wtorek Sobolewski wyraził swoje zaniepokojenie kategorycznymi wypowiedziami niektórych ekspertów i poziomem tych wypowiedzi. Uznał, że czasami opinie te "ocierają się" o manipulację.

Po gwałtownych spadkach na giełdach, szczególnie w ostatnich dniach, w wielu komentarzach pojawiły się opinie, że jest to już kryzys i recesja. Z polskich towarzystw funduszy inwestycyjnych dochodziły informacje, że inwestorzy wycofują środki z funduszy.

Eksperci rynkowi zwracali jednak uwagę, że decyzje w sprawie własnych inwestycji należy podejmować racjonalnie.

B. wiceprzewodniczący KNF Marcin Gomoła, obecnie w Ernst&Young, powiedział PAP, że jest zatroskany tym, iż gracze giełdowi tak emocjonalnie podchodzą do sytuacji na rynku i np. pospiesznie umarzają jednostki funduszy.

"Trzeba pamiętać o tym, że dopóki emocje rządzą rynkiem, rośnie ryzyko. Kiedy do głosu dochodzi rozum i racjonalne rozumowanie, ryzyko spada. Niestety, wiele osób poddaje się wieszczącym katastrofę poradom różnych +analityków+, zaczyna się owczy pęd. Dodatkowo niszczone są w ten sposób resztki zaufania do rynku" - powiedział.

Zdaniem Gomoły, obecnie powinno tłumaczyć się w przystępny sposób sytuację na rynku. "Niestety, w Polsce mamy do czynienia z analfabetyzmem ekonomicznym. To utrudnia podejmowanie przemyślanych decyzji" - dodał.

"Będąc w KNF namawiałem TFI do zmiany zawartości reklam: fundusze nie są przecież bankiem, w funduszach można stracić. Niestety, rozbudzone zostały nadmierne oczekiwania, także w wyniku reklam informujących, że można zarabiać i kilkaset procent rocznie. Teraz inwestorzy tracą 20 proc. i panikują, a to prowadzi do chaosu" - powiedział Gomoła.

Podkreślił, że w tak niepewnych warunkach rynkowych "strategią przetrwania jest zrozumienie tego, co się dzieje". "Nawet jeśli po przeanalizowaniu sytuacji ktoś podejmie decyzję o sprzedaży, to będzie to jego własna, racjonalna decyzja. Minimalizowanie ryzyka polega na wyłączeniu emocji" - dodał.

"Interesujące byłoby zapytanie analityków wieszczących recesję, w co sami inwestowali i co teraz sprzedali. Wówczas byłoby wiadomo, czy katastroficzne prognozy bazują na głębokiej analizie sytuacji czy też na krótkoterminowym interesie ekonomicznym" - podkreślił Gomoła.

Prezes TFI Idea Tomasz Adamski podkreślił w rozmowie z PAP, że inwestorzy "powinni oddzielać informacje od opinii, starać się samemu wyrobić pogląd i decyzje inwestycyjne podejmować na podstawie informacji".

"Bardzo często różne opinie są wygłaszane przez osoby, które kierują się własnym interesem. Lepiej byłoby, aby te prognozy były przedstawiane w kontekście warunków, w jakich są formułowane. Przecież np. sprzedawca nieruchomości zawsze będzie tłumaczył klientowi, że to najlepszy moment do kupowania mieszkań" - powiedział Adamski.

Podkreślił, że obecna sytuacja jest bardzo dobrym przyczynkiem do zrozumienia, że portfel inwestycyjny powinien być zdywersyfikowany.

"Kiedy giełda rosła, nie było zbyt wielu komentarzy o dywersyfikacji ryzyka. Należy unikać owczego pędu, zarówno w chwili spadków giełdy jak i jej wzrostu. Dodatkowo na inwestycje giełdowe należy patrzeć przez pryzmat własnych ograniczeń inwestycyjnych, własnego horyzontu inwestycyjnego. Jeżeli klient oczekuje prostych porad, to przynosi to właśnie takie skutki, jak obecnie. Trzeba się nadal uczyć rynku" - dodał Adamski.

Prezes Izby Domów Maklerskich Maria Dobrowolska w piątkowym oświadczeniu podkreśliła, że "zgodnie z przepisami wspólnotowymi, ale też zdrowym rozsądkiem, wszelkie informacje przekazywane, bądź mogące dotrzeć do klientów detalicznych powinny być przedstawione w sposób zrozumiały dla przeciętnego, potencjalnego adresata. Powinny również być na tyle wyczerpujące, by przeciętnemu inwestorowi umożliwić podjęcie świadomych decyzji inwestycyjnych. Inne podejście może spowodować duże straty inwestorów, znacznie większe niż wynikałoby to z rzeczywistej sytuacji panującej na rynku".

Zwróciła uwagę, że dramatycznie zatytułowany artykuł w poczytnej gazecie o sytuacji na rynku można nawet porównać z wydaniem rekomendacji specjalisty "sprzedaj natychmiast wszystkie akcje". "Użycie przez profesjonalistę słów takich jak +apokalipsa+, jako jedynego komentarza i prognozy dla rynku nie powinno mieć miejsca" - dodała Dobrowolska.