KNF przykładnie karze za Bomi

opublikowano: 04-08-2015, 22:00

Nadzór podtrzymał karę w wysokości 0,2 mln zł dla byłego członka nadzoru sieci marketów, który sypał akcjami, wiedząc o złych wynikach.

Sieci delikatesów Bomi na rynku już nie ma, ale niesmak po niej pozostaje. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) na wtorkowym posiedzeniu podtrzymała decyzję o nałożeniu 200 tys. zł kary na Mieczysława Cierpisza, współtwórcę sieci, który był członkiem jej zarządu, a potem członkiem rady nadzorczej. To maksymalna kara, jaką mógł wymierzyć nadzór. Wszystko przez to, że Mieczysław Cierpisz sprzedał 6 października 2010 r. 150 tys. akcji Bomi, inkasując 1,89 mln zł. A sprzedawać nie powinien, bo w tym czasie jako członek rady nadzorczej miał przewagę nad resztą rynku i wiedział, że Bomi pokaże bardzo słabe wyniki finansowe. „Członkowie rady nadzorczej od dnia 22 września 2010 r. posiadali przewagę informacyjną nad innymi uczestnikami rynku kapitałowego, gdyż wiedzieli o pogorszeniu sytuacji finansowej Bomi na niespełna dwa miesiące przed publikacją przez Bomi raportów w dniach 15 i 16 listopada 2010 r. Dlatego też, by nie wykorzystywać swojej przewagi informacyjnej, Mieczysław Cierpisz, jako członek rady nadzorczej Bomi, zgodnie z art. 159 ustawy o obrocie, powinien powstrzymać się do dni publikacji przez spółkę raportów informujących o pogorszeniu sytuacji finansowej z dokonywaniem transakcji na akcjach tej spółki” — głosi komunikat KNF.

Nadzór finansowy podkreśla, że wysoka kara na byłego akcjonariusza Bomi ma mieć „charakter represyjno-dyscyplinujący i zagwarantować realnie odczuwalną dolegliwość”, bo sprzedawanie akcji przez członków nadzoru w okresie zamkniętym — szczególnie wtedy, gdy wiedzą, że w spółce dzieje się źle — jest szczególnie naganne i narusza podstawowe zasady oraz podważa zaufanie do rynku kapitałowego. Przypomnijmy, że Bomi w 2010 r. prognozowało osiągnięciezysków i dopiero w listopadzie — ponad miesiąc po sprzedaży akcji przez Mieczysława Cierpisza — rynek przekonał się, że podstawowa działalność spółki, czyli prowadzenie sieci delikatesów, przynosi jej dotkliwe straty. Bomi, przed kryzysem entuzjastycznie rozbudowujące sieć delikatesów w prestiżowych lokalizacjach, w 2010 r. znalazło się na równi pochyłej i już nie odzyskało formy. Mocno zadłużona spółka próbowała się zrestrukturyzować, ale w końcu w lipcu 2012 r. złożyła wniosek o upadłość układową, którą w marcu 2013 r. zamieniono na upadłość likwidacyjną. © Ⓟ

0,2 mln zł Taką karę ma zapłacić Mieczysław Cierpisz, insajder z Bomi, za sprzedaż akcji spółki w okresie zamkniętym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy