KNF uderzy ubezpieczycieli po kieszeni

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-12-18 00:00

Część towarzystw alarmuje — nie będziemy w stanie udźwignąć ciężaru, który nakłada na nas nadzór.

Bardzo pracowite święta Bożego Narodzenia czekają szefów likwidacji szkód w zakładach ubezpieczeniowych. W ekspresowym tempie będą musieli przygotować dla zarządów rekomendacje, co zrobić ze „świątecznym prezentem” od Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). We wtorek przyjęła ona wytyczne, określające zasady likwidacji szkód komunikacyjnych, które m.in. podnoszą wartość odszkodowań wypłacanych na podstawie kosztorysów. Branża szacuje, że ich wdrożenie będzie kosztować od 1 do nawet 2 mld zł rocznie.

— Zaproponowane przez KNF zasady będą miały wpływ na rentowność firm ubezpieczeniowych. Nieuniknione są zatem podwyżki cen ubezpieczeń komunikacyjnych. Wytyczne najmniej dotkną te towarzystwa, które postawiły na stałą poprawę jakości obsługi klientów, a nie na obniżanie cen — mówi Jarosław Matusiewicz, dyrektor zarządzający ds. likwidacji szkód w Uniqa TU. Wytyczne KNF są dla ubezpieczycieli twardym orzechem do zgryzienia. Od dwóch lat ceny polis OC spadają, a firmy do ich sprzedaży obecnie dokładają. Choć oficjalnie cała branża twierdzi, że wdroży pomysł nadzoru, w nieoficjalnych wypowiedziach słychać nutę powątpiewania.

— KNF dała za mało czasu na wdrożenie wytycznych. Przydałby się dłuższy okres niż trzy miesiące — mówi nam szef jednego z dużych ubezpieczycieli. Nie ukrywa, że firma zastanawia się, czy nie ograniczyć stosowania wytycznych tylko do nowych polis.

— W ten sposób będziemy mogli podnieść ceny i wziąć część kosztów na siebie. Wdrożenie wytycznych dla całego portfela będzie nas kosztowało pięć razy więcej. Nie jesteśmy w stanie udźwignąć takiego ciężaru — twierdzi nasz rozmówca. W gorszej sytuacji są towarzystwa, którzy nie mają dużego

udziału i prowadzą agresywną politykę cenową. Dla nich pełne i szybkie wdrożenie wytycznych to najprostsza droga nad biznesową przepaść. Dlatego będą robić wszystko, by tego uniknąć.

— Z jednej strony cieszy nas, że dzięki wytycznym KNF pojawia się szansa, że wszyscy ubezpieczyciele będą działać na równych warunkach. Z drugiej mam obawy, że część ubezpieczycieli może nie wdrożyć niektórych wytycznych lub będzie szukać wytrychu, który pozwoli im udawać, że je przestrzegają — mówi Tomasz Tarkowski, członek zarządu PZU ds. likwidacji szkód.

Podkreśla, że jeśli KNF pozwoli na takie praktyki, nikt nie będzie poważnie traktował regulacji nadzorcy. Nadzór zapowiada,że będzie bacznie patrzył ubezpieczycielom na ręce.

— W najbliższym czasie wystąpimy do zakładów o przedstawienie planów i harmonogramów wdrożenia wytycznych — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Następnie w trybie nadzorczym KNF planuje zebrać ankiety dotyczące stosowania wytycznych. Kolejnym krokiem mają być inspekcje obszaru likwidacji szkód. W pierwszej kolejności będą one kierowane do tych ubezpieczycieli, na których wpływa najwięcej skarg od klientów. Towarzystw zamierza pilnować również Aleksandra Wiktorow, rzecznik ubezpieczonych.

— Poprawa jakości likwidacji szkód komunikacyjnych jest w interesie wszystkich ubezpieczycieli. Jeśli w OC komunikacyjnym, które jest ubezpieczeniem powszechnym, wszystko będzie tak, jak powinno być, inne segmenty działalności ubezpieczycieli będą dobrze się rozwijały — podkreśla rzecznik.

Według niej, dobrze stało się, że KNF w końcu dostrzegła negatywne skutki wojny cenowej. Tylko pozornie jest ona korzystna dla klientów. Spadające ceny ubezpieczeń powodują, że ubezpieczyciele zaczynają tracić na sprzedaży polis i szukają oszczędności. Cięcia dotykają obszaru likwidacji szkód i powodują zaniżanie wypłacanych odszkodowań.