
Kierujący pracami holenderskiego banku centralnego Knot przyznał, że co prawda spodziewał się pewnego dalszego wzrostu inflacji, jednak nie tak mocnego jak choćby stało się to w jego rodzimej Holandii. Tam inflacja CPI wystrzeliła według wstępnych szacunków e wrześniu do 17,1 proc. w ujęciu rocznym gwałtownie przyspieszając z 13,7 proc. w sierpniu.
Aż takiego uderzenia w siłę nabywczą ludzi nie oczekiwałem – stwierdził bankier.
Również w ujęciu całego Eurolandu wrześniowa inflacja wspięła się na nowy historyczny szczyt, osiągając pułap 10 proc.
Takie odczyty, zdaniem Knota, wykluczają możliwość szybszego poluzowania podejścia EBC i niemal przesądziły, ze kolejna podwyżka będzie opiewać na przynajmniej 75 punktów bazowych.
Knot podkreślił, że największym sprawcą inflacyjnego nieszczęścia jest obecnie energia. Wzrost jej cen w Holandii zdynamizował swojej tempo z 88,4 proc. w sierpniu do 113,8 proc. we wrześniu w ujęciu rocznym.
Bankier wskazał przy tym na jeden poważny fakt, który niestety nie napawa optymizmem.
Prawie wszystkie towary i usługi, które konsumujemy, są ostatecznie produkowane częściowo przy użyciu energii, więc produkty w sklepach mają teraz ceny energii sprzed trzech miesięcy – powiedział Knot.
