Koalicja pozgrzyta, ale się nie rozleci

Jacek Zalewski
28-07-2009, 00:00

Medialne ogórki w rozkwicie, czego dowodem są głośne echa wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka. Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego pomyje na Platformę Obywatelską wylewa od początku istnienia koalicyjnego rządu, ale na ogół garnuszkiem — a tym razem chlusnął całym wiadrem.

Erupcja skrywanych pretensji nie może być zaskoczeniem, jako że programowe różnice między PO a PSL są przeogromne. Obie partie mają zupełnie inne korzenie polityczne i historyczne. Przez cały okres polskiej transformacji stały w przeciwnych koalicjach i opozycjach, a jedynym wyjątkiem był współudział Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka w usunięciu w 1992 r. rządu Jana Olszewskiego. Dlatego trudno się nawet dziwić, że dwie tak różne partie padły sobie w objęcia za sprawą braci Kaczyńskich. Była to odpowiedź na trójporozumienie PiS z Samoobroną i LPR, a konkretnie na skandal z tzw. blokowaniem list w ordynacji. W 2006 r. obronny sojusz PO z PSL okrzepł w wyborach samorządowych, więc powtórzenie go na poziomie Sejmu było oczywistością.

Polityczną chytrość PSL najlepiej rozpoznał Leszek Miller (patrz cytat u góry), który w 2003 r. jako premier nie wytrzymał i dosłownie z godziny na godzinę wyrzucił PSL z rządu. Był to początek końca również jego kariery, ale ludowcy ówczesny szok po utracie setek rządowych i okołorządowych posad pamiętają do dzisiaj. Właśnie dlatego przyszłość koalicji PO-PSL będzie taka, jak wieszczy tytuł tego komentarza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koalicja pozgrzyta, ale się nie rozleci