Pozew o 152 mln zł odszkodowania od państwa Marek Isański złożył 18 kwietnia 2014 r., dokładnie 18 lat po aresztowaniu go za rzekome wyłudzenia podatku VAT. Sąd już rozpoczął procedurę.

— Najbardziej obawiam się tego, że moja sprawa będzie prowadzona opieszale i przewlekana latami. Na początku jednak zostałem pozytywnie zaskoczony, bo Sąd Okręgowy w Warszawie szybko zajął się sprawą. Polecił już Prokuratorii Generalnej, broniącej skarbu państwa, przygotowanie odpowiedzi na pozew w terminie 60 dni — mówi Marek Isański.
Nie będzie osamotniony w tej batalii. Nad prawidłowym tokiem jego procesu czuwać zamierza Helsińska Fundacja Praw Człowieka (HFPC) oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).
— Takie wsparcie doda mi sił i wzmocni przekonanie, że należy walczyć. Nie tyle chodzi mi o odszkodowanie, ile o pokazanie decydentom, jakie konsekwencje dla budżetu państwa mogą mieć bezprawne decyzje urzędów wobec przedsiębiorców — twierdzi Marek Isański. Przedsiębiorca ma poczucie wielkiej krzywdy z powodu zniszczenia przez organy skarbowe jego Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL). W połowie lat 90. fiskus zakwestionował 200 transakcji TFL polegających na leasingu autobusów na rzecz PKS-ów.
Na firmę nałożono domiar podatkowy wysokości 20 mln zł, a on spędził w areszcie 3 miesiące. I firma, i przedsiębiorca zostali oczyszczeni z zarzutów przez sądy. TFL już się nie podniosło. Przed złożeniem pozwu były leasingodawca uzyskał opinię dra Tomasza Berenta z Katedry Rynków Kapitałowych SGH, który stwierdził, że działania fiskusa uniemożliwiły dalszy rozwój firmy. Wyliczył, że gdyby TFL miało możliwość działać chociaż 2 lata dłużej, to jej wartość wyniosłaby 120 mln zł. Natomiast jeżeli funkcjonowałaby do dziś, to setek milionów złotych. Zarząd HFPC podjął uchwałę o zaangażowaniu się w proces.
— Chcemy się włączyć w to postępowanie, ponieważ w Polsce bardzo trudno jest dochodzić odszkodowań za bezprawne działania władzy. Ponadto Marek Isański samotnie walczył o oczyszczenie wiele lat, kwota dochodzonego odszkodowania jest precedensowa, a za przeciwnika będzie miał Prokuratorię Generalną, instytucję państwową wyspecjalizowaną w tego typu sprawach — mówi Adam Bodnar, wiceprezes HFPC. ZPP też chce pomóc i myśli nad formułą prawną.
— Zastanawiamy się nad formą prawną naszego udziału w tym procesie. Jako organizacja pracodawców mamy interes prawny w nim uczestniczyć, ponieważ sytuacja, która spotkała pana Isańskiego i jego firmę, mogła zdarzyć się każdemu przedsiębiorcy — mówi Robert Gwiazdowski, szef rady nadzorczej ZPP.