Dyskusji o tym, że kobiet w zarządach jest za mało, było wiele. Zdaniem ekspertów, warto jednak rozmawiać również o niższych szczeblach — w wielu mniejszych firmach kobiety sprawdzają się tam najlepiej.

Motory firm
Z firmą często kojarzą się ich charyzmatyczni przywódcy. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, kim był Steve Jobs, choć były prezes Apple’a sam nie potrafiłby nawet zmontować komputera. Ale znacznie mniej osób pamięta Steve’a Wozniaka, który razem z Jobsem zakładał firmę i zaprojektował od podstaw pierwszy komputer dla Apple’a.
— Charyzmatyczni przywódcy są istotni, by dać impuls do zmian, ale tak naprawdę motorem firm są menedżerowie średniego szczebla. To na tym poziomie decyduje się, czy charyzma przełoży się na wyniki. Jeśli menedżerowie mają postawę lidera — są zaangażowani i potrafią zmotywować zespoły, czyli przenieść charyzmę przywódcy na niższy szczebel, to firma się prężnie rozwija i efektywnie wdraża zmiany. Jeśli tego nie potrafią, stają się blokadą — tłumaczy Anna Wróbel, ekspert w dziedzinie transformacji i zarządzania talentem. Firmami znacznie częściej kierują mężczyźni. Ale na niższych szczeblach, w zależności od rodzaju i specyfiki firmy, warto zatrudniać więcej kobiet.
— Zdarza się, że zgłaszają się do mnie firmy, które skarżą się, że mają pomysł, ale prace nad projektem od dłuższego czasu nie posuwają się do przodu. Często w takim przypadku pytam, jak wygląda struktura zespołu i ile jest w nim kobiet. Następnie radzę, żeby zatrudnili kobietę — mówi Wojciech Sadowski, starszy konsultant w Valeocon Management Consulting.
Jego zdaniem, znane są przykłady firm działających w branżach uważanych za typowo męskie, dla których zatrudnienie kobiet okazywało się zbawienne.
— W pewnej firmie energetycznej miałem do czynienia z obszarami, gdzie prace posuwały się do przodu, ponieważ były „zrzucane” na studentkę, która wierzyła w rozwiązanie problemu i pchała cały projekt w tym kierunku — mówi Wojciech Sadowski. Rafał Wojda, wiceprezes Mennicy Wrocławskiej, przyznaje, że jego firma zatrudnia sporo kobiet (40 kobiet i 60 mężczyzn) i dobrze na tym wychodzi.
— W Mennicy Wrocławskiej kobiety jako specjaliści są bardzo mile widziane — zapewnia. Wiele małych firm twierdzi, że to z zatrudnieniem mężczyzn ma problem.
— Do tej pory zawsze pracowałam z kobietami. Raz próbowałam zatrudnić mężczyznę, ale nie starczyło mu cierpliwości, żeby przejść przez pierwszy etap zadania, które dałam mu do wykonania. Oczekiwał szybkich i gotowych rozwiązań, podczas kiedy dla większości kobiet naturalne jest, że najpierw muszą się napracować, a potem oczekiwać korzyści — mówi Eleni-Tzoka Stecka, właściciel firmy Epsylon Training & Consulting.
Najpierw praca, potem nagroda
Różnice w pracy pomiędzy kobietami i mężczyznami wiążą się z naturalnymi różnicami pomiędzy tymi dwiema płciami. Deloitte w drugiej połowie ub.r badał style zarządzania firmą kobiet i mężczyzn. Badanie pokazało, że mężczyźni częściej stosują taktyki polegające na wywieraniu presji, a kobiety częściej konsultują się i szukają kompromisu. Ten wniosek łatwo przenieść również na niższe szczeble.
— U kobiet rzeczywiście dominują inne cechy niż u mężczyzn — mają bardziej rozwiniętą inteligencję emocjonalną i zdolności mediacyjne w sytuacjach konfliktowych. Ale najsilniejszą ich cechą jest chyba intuicja — twierdzi Halina Piasecka, coach, konsultant i psycholog biznesu, wspólnik w firmie Piasecka & Żylewicz.
Eksperci zwracają uwagę, że kobiety mają więcej cierpliwości, potrafią słuchać i bardziej zależy im na rozwiązaniu problemu, podczas gdy mężczyźni są nastawieni na jednostkowy sukces, o który gotowi są walczyć, dzięki czemu łatwiej podejmują ryzykowne decyzje.
— Mężczyźni sprawdzają się lepiej, kiedy szybko trzeba o coś zawalczyć, są zdecydowanie bardziej zorientowani na cel — wybierają prostą i szybką drogę do jego realizacji, a kobiety zwykle mają poczucie, że muszą wykonać mnóstwo pracy, żeby na cokolwiek zasłużyć — twierdzi Eleni Tzoka-Stecka. Nie oznacza to jednak, że płeć piękna ma problem z podejmowaniem decyzji.
— Kobietom często zarzuca się, że nie podejmują decyzji samodzielnie, tylko chcą w to włączyć ludzi i są bardziej nastawione na konsensus. Ale nikt jeszcze nie pokazał, że — uśredniając — nie umieją podejmować decyzji. Wręcz przeciwnie — w okresie podwyższonego ryzyka robią to o wiele racjonalniej i z zimną krwią; a dzięki swoim relacjom w organizacji są przy tym w stanie szybko zmobilizować zaangażowane grupy i zapewnić wdrożenie wybranych działań lub rozwiązań — uważa Anna Wróbel.
Są jednak zdecydowanie mniej pewne siebie niż mężczyźni. — Statystycznie kobiety częściej biorą to, co im się daje, a nie żądają tego, co mogłyby wziąć — zauważa Anna Wróbel.
Nie negocjują więc na wejściu, tylko pokornie wykonują obowiązki. To dobre dla pracodawcy, ale to zarazem najprostszy sposób na obniżenie swojej wartości, stanie się mało dostrzegalnym i potwierdzenie powszechnej tezy, że kobiety mają mniejsze szanse na rynku pracy, choć wcale nie są gorzej wykształcone.
— Studenci zapytani o to, kto sobie lepiej radzi na studiach, odpowiadają zgodnym chórem, że kobiety. Ale już na pytanie, kto ma większe szanse na rynku pracy, twierdzą, że mężczyźni — zauważa Wojciech Sadowski. Stwierdza przy tym, że rzeczywiście to mężczyźni zwykle dostają wyższe wynagrodzenie i szybciej awansują.
Więcej ról, większa dyscyplina
Oprócz większej pracowitości i nastawienia na cel, a nie jednostkowy sukces, kobiety odróżnia również od mężczyzn konieczność godzenia pracy z wieloma innymi rolami życiowymi.
— Kobiety, które mają na głowie dom i dzieci, są ogromnie zdyscyplinowane, wszystko mają dopięte na ostatni guzik, bo nie mogą sobie pozwolić na nawet pięciominutowe spóźnienie po dziecko — zauważa Wojciech Sadowski.
Być może dlatego stosunkowo częściej niż mężczyźni bardzo dobrze sprawdzają się w rolach menedżerów projektu. Są w stanie pracować bardzo efektywnie w krótkim czasie.
— Moim zdaniem, wynika to z tego, że celniej ustalają priorytety i wybierają to, co jest ważne i przekłada się na rezultaty — mówi Anna Wróbel. Jednak, paradoksalnie, właśnie ze względu na ryzyko macierzyństwa szczególnie mali pracodawcy obawiają się kobiet.
— Jeśli firma zatrudnia cztery osoby, w tym same kobiety, to jest duże ryzyko, że przez jakiś czas zespół będzie mniejszy o jednączwartą, bo ktoś pójdzie na urlop macierzyński — zauważa Wojciech Sadowski. Jednak młode mamy po powrocie są bardziej chętne do pracy.
— Powrót młodej mamy do pracy jest często silnym bodźcem motywacyjnym, odskocznią od wychowywania dzieci i wtedy widać, że kobietom bardzo zależy na samorealizacji poza domem, a na tym korzysta Mennica Wrocławska jako pracodawca — zapewnia Rafał Wojda.
W przypadku młodych mężczyzn pracodawcy mogą mieć inne obawy. — Często zdarza się, że szybko zapoznają się oni z funkcjonowaniem firmy i chwilę później uciekają, żeby założyć własny biznes. Wtedy byłemu pracodawcy przybywa konkurencja — mówi Wojciech Sadowski.
Takim przykładem jest Cezary Małuj, twórca i prezes Focus Telecom Polska, spółki oferującej usługi telekomunikacyjne dla przedsiębiorstw w chmurze obliczeniowej, który karierę zaczynał w dużej firmie telekomunikacyjnej.
— To, że młodzi ludzie myślą o zakładaniu firm, jest pozytywne. Zdrowa konkurencja jest dobra dla rynku, dla gospodarki, dla wszystkich — twierdzi Cezary Małuj. Mit mężczyzny, który odchodzi, żeby założyć własną firmę, obala Halina Piasecka.
— Znam też wiele równie przedsiębiorczych kobiet. Ja sama odeszłam z firmy, która nie dawała mi możliwości rozwoju, i założyłam własną, w tej samej branży — mówi psycholog biznesu.
Różnorodność jest efektywna
Tak więc kobiety mogą wnieść do firmy zupełnie inne wartości niż mężczyźni. Ale nie można popadać w skrajności — jedne podmioty potrzebują tych wartości w mniejszym, a inne w większym stopniu. W każdym niemal przypadku ważne będzie jednak zróżnicowanie zespołów również pod względem płci. — Jestem zdania, że najważniejsza jest różnorodność i dopiero firmy złożone z kobiet i mężczyzn tworzą wzajemnie uzupełniające się, a przez to najbardziej efektywne zespoły — mówi Eleni Tzoka-Stecka.