Kofola uczy się na swoich błędach

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-07-05 00:00

Były błędy w prognozach i w zarządzaniu — przyznaje zarząd i obiecuje poprawę.

— W tym roku musimy wypracować zysk — deklaruje prezes czeskiego producenta napojów

Były błędy w prognozach i w zarządzaniu — przyznaje zarząd i obiecuje poprawę.

Błędy popełniają nawet najlepsi. Grunt, żeby ich nie powtarzać. Taką nadzieję mogą mieć akcjonariusze napojowej grupy Kofola, którzy z pewnością byli zawiedzeni wynikami czeskiej grupy w 2010 r.

— Gorsze wyniki finansowe wynikały z dwóch głównych przyczyn. Po pierwsze — z nietrafionych prognoz rynkowych. Nasz model na lata 2009-2010 zakładał świetną koniunkturę w gospodarce, co skłoniło nas do powiększenia działu sprzedaży. Jak wiadomo, rzeczywistość okazała się inna, a sprzedaż działała nieefektywnie. Po drugie — szwankowały liczne kwestie związane z zarządzaniem — przyznaje, po raz pierwszy tak otwarcie, Martin Mateas, prezes Hoop Polska, czyli polskiego biznesu grupy Kofola.

Hoop odżył…

To Polska była rynkiem, na którym grupie szło najgorzej. W 2010 r. polski biznes poniósł aż 28 mln zł straty netto i 53 mln zł straty operacyjnej. Cała grupa zanotowała wtedy 30,5 mln zł czystej straty (przy czym jednorazowe odpisy, głównie związane z obniżeniem wartości marek, opiewały na 43,2 mln zł).

Reakcja władz przyszła dosyć późno, bo dopiero w czwartym kwartale 2010 r. Ruszyła wymiana ludzi. W wyniku zwolnień grupowych odeszło 60 pracowników sprzedaży, a dział został przeniesiony do Kutna, gdzie zlokalizowany jest jeden z zakładów. Zmienił się szef sprzedaży, a z nim — strategia.

— Koncentrujemy się teraz na najważniejszych punktach sprzedażowych, wybranych w oparciu o dane dystrybucji ważonej — tłumaczy Martin Mateas.

Efekty zaczynają być widoczne. Pierwszy kwartał Hoop zamknął z 9-proc. wzrostem sprzedaży i dodatnim zyskiem netto (wobec straty rok wcześniej).

— W zakończonym właśnie drugim kwartale oczekujemy dwucyfrowego wzrostu sprzedaży. In plus zadziałał lepsze zarządzanie biznesem w Hoopie, a in minus — rosnące ceny surowców — szacuje Martin Mateas.

Wciąż jest jednak wiele do zrobienia. Strategicznym celem Kofoli jest zdobycie pozycji w pierwszej trójce na każdym z rynków działalności.

— W Polsce jesteśmy na siódmym miejscu. Awans będzie trudnym zadaniem — nie ukrywa Martin Mateas.

…ale prognozy ostrożne…

Na pozostałych rynkach Kofoli idzie różnie.

— Sprzedaż w Czechach i na Słowacji jest stabilna, licząc w lokalnych walutach. Dynamicznie rośnie za to biznes rosyjski, gdzie sprzedajemy alkopopy (kolorowe drinki w małych butelkach — red.). Wszędzie walczymy jednak z kosztami surowców — twierdzi Janis Samaras, prezes i największy akcjonariusz Kofoli.

Po pierwszym kwartale grupa ma ponad 9 mln zł straty netto. Jaki będzie cały 2011 r.? Po poważnej wpadce w prognozach na lata 2009-2010 grupa przyjęła postawę konserwatywną.

— Musi być zysk — mówi tylko Janis Samaras.

— W drugim półroczu nasze rynki będą stabilne, a w Polsce spodziewamy się pewnego wyhamowania. Widać spadek w kategoriach gazowanych i niegazowanych napojów owocowych, ale za to wzrost w kategorii wody i coli. Rośnie też sprzedaż syropów — dodaje Martin Mateas.

…a inwestycje — skromne

W drugim półroczu kontynuowana będzie restrukturyzacja, której częścią jest przeprowadzka całej centrali Hoopa Polska do Kutna.

— W Warszawie zostanie małe biuro — mówi Janis Samaras.

Do przeniesienia zostały jeszcze m.in. dział prawny i finansowy, a dotychczasowi pracownicy, którzy nie zdecydowali się na przeprowadzkę, mogą skorzystać z programu outplacementowego (pomoc w znalezieniu nowej pracy).

Wyników nie obciążą na pewno inwestycje, ponieważ Kofola nie planuje większych wydatków na ten cel.

— Grupa jest wystarczająco doinwestowana. Chętnie kupujemy innowacyjne technologie, ale to małe kwoty. Jeśli chodzi o inwestycje kapitałowe, to prowadzimy rozmowy z kilkoma podmiotami napojowymi, które uzupełniłyby nasze portfolio. To wszystko, co mogę na ten temat w tej chwili powiedzieć — mówi Janis Samaras.

W rękach rodziny i funduszu

Kofola przejęla Hoopa w 2008 r. Czeska spółka rodzinna, należąca do rodziny Samarasów, odkupiła polskiego producenta napojów od jego założycieli, czyli Marka Jutkiewicza i Dariusza Wojdygi. Kilka miesięcy później w powiększoną grupę zainwestował fundusz private equity Enterprise Investors (EI). Dziś fundusz ma 43 proc. akcji, a 51 proc. należy do KSM Investment, rodzinnej spółki Samarasów.

Hoop Polska ma w portfolio m.in. napoje Hoop Cola, Jupi i Jupik, Fruti, kompoty i syropy Paola, napój energetyzujący R20 oraz wodę mineralną Arctic. Z nowości: w maju reaktywowała Wodę Grodziską, czyli markę o trzydziestoletniej historii. Zamierza ją sprzedawać w sieci Tesco.

7

Taką pozycję rynkową ma Hoop w Polsce. Celem spółki jest awans o przynajmniej cztery miejsca, choć na pewno będzie to trudne. Strategia grupy Kofola zakłada zdobycie pozycji w pierwszej trójce na każdym z rynków działalności.