Po ponad rocznej przerwie ustawa kogeneracyjna odwiesi system czerwonych i żółtych certyfikatów, czyli wsparcie przysługujące zakładom, które wytwarzają energię i ciepło systemowew procesie skojarzonym, czyli w kogeneracji.
— Ustawa poprawi sytuację finansową źródeł kogeneracyjnych, zwłaszcza tych opartych na gazie [w ich przypadku wsparcie było wyższe — red.]. Rok temu większość z nich podjęła decyzję o wyłączeniu, co było właśnie reakcją na zniknięcie żółtych certyfikatów. Tak stało się m.in. w Lublinie czy w Siedlcach.
Gdyby tego nie zrobiły, groziłyby im straty — tłumaczy Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Teraz elektrociepłownie gazowe mogą wracać do działania, a węglowe — zarabiać więcej.
— Bardzo mnie to cieszy, choć szkoda, że ustawa wejdzie w życie na wiosnę, czyli na koniec sezonu grzewczego — komentuje Andrzej Gajewski, prezes PGNiG Termika, największegozespołu elektrociepłowni w Polsce.
Radość może nieco mącić fakt, że Bruksela wciąż nie wypowiedziała się na temat tego systemu wsparcia. Nasz rząd już w kwietniu zeszłego roku przesłał dokument po to, by KE dokonała tzw. negatywnej notyfikacji, czyli potwierdziła, że nie potrzebuje on jej zgody. Odpowiedzi do dziś nie ma, ale rząd postanowił nie czekać.
— System znów rusza, ale nie można mieć pewności co do tego, co powie KE. Jeśli odpowiedź będzie niezgodna z przewidywaniami rządu, w grę może wchodzić nawet zwracanie przez firmy wsparcia otrzymanego w ostatnich kilku latach. Głowią się nad tym nawet prawnicy — uważa Jacek Szymczak. — Nie obawiam się tego ryzyka. Rząd dobrze to przemyślał — uspokaja Andrzej Gajewski.