Ostatni wybór poszukiwaczy ekonowości? Kokos w postaci oleju, mąki czy cukru. W Niemczech już zrobił karierę, u nas ją dopiero zaczyna. Jak pokazują przykłady jego poprzedników, może być nie tylko modą, ale stałym gościem sklepowej półki.

W 2013 r. sprowadziliśmy do Polski prawie 800 tys. kg świeżych orzechów kokosowych, ale również przetworzony kokos podbija gusta konsumentów. Dlatego też światowy popyt na orzechy palmy kokosowej rośnie o około 10 proc. rocznie — podaje BioPlanet, największy w Polsce dystrybutor ekożywności.
— Ostatnio jego owoce wykorzystywane są do produkcji olejów jadalnych, napojów, kosmetyków czy nawet mąki, a popularność tych produktów rośnie w astronomicznym tempie — mówi Sylwester Strużyna, prezes firmy BioPlanet. Zarządzana przez niego spółka tylko oleju kokosowego sprzedaje 19 razy więcej niż trzy lata temu.
Olej zyskuje też na światowych giełdach (to jedyny notowany produkt z kokosa) — po dołku w 2013 r. i cenie około 750 USD za tonę w tym roku wyceniany był już nawet, według Bloomberga, na 1455 USD. Kolejne, po oleju, kokosowe miejsca zajmują: woda i mleko. Sprzedaż wody, jak podaje BioPlanet, przez ostatnie trzy lata wzrosła w firmie o 500 proc., a mleka o 450 proc. To wciąż jednak nisza.
— Łączna sprzedaż produktów ekologicznych, które składają się głównie z kokosa, przekroczy w tym roku 3 mln zł, w ubiegłym wyniosła nieco ponad 1,5 mln zł. Oprócz niezaprzeczalnych walorów smakowych kokos jest jednym z nielicznych owoców, które mają bardzo szeroką paletę właściwości zdrowotnych: zawiera witaminy B2, B6, C i E oraz kwas foliowy, potas, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk — twierdzi Sylwester Strużyna.
Rosnąca konsumpcja produktów z kokosów przyczyni się, jego zdaniem, do wzrostu jego ceny jednostkowej, która teraz w detalu waha się od 1 do 2 zł. — Przyczynią się do tego niewystarczające moce produkcyjne największych światowych producentów. Rynkowi nie sprzyjają również tajfuny niszczące plantacje kokosów — dodaje szef BioPlanetu.
Kolejne produkty z kokosa próbujące zająć dobrą pozycję na rynku to mąka (przyciągająca wysoką zawartością błonnika, ale też brakiem glutenu) i cukier. Po modzie przyjdzie czas na ich stałą obecność na sklepowych półkach, podobnie jak to było w przypadku poprzedników. W ostatnich latach na swoje minisukcesy zapracowały już m.in. jagody goji jako superzdrowy dodatek do musli, czekolady i soków oraz quinoa (komosa ryżowa).
— To wynik tendencji do coraz bardziej zróżnicowanego jedzenia. W polskich kuchniach zapanowali eksperymentatorzy, a chęć poszukiwania nowych produktów podkręcają programy kulinarne. Po prostu uczymy się korzystać ze smaków świata, bo mamy też do nich dostęp, jakiego nie mieliśmy jeszcze 10 lat temu — uważa szef BioPlanetu.
