Kolej sięgnie do budżetowych zaskórniaków

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 19-05-2011, 00:00

PKP PLK ma tylko 60 mln zł wkładu własnego do funduszy UE. Potrzebuje o 400 mln zł więcej.

PKP PLK ma tylko 60 mln zł wkładu własnego do funduszy UE. Potrzebuje o 400 mln zł więcej.

Miliardy z rezerwy budżetowej mają ratować polskie inwestycje transportowe. Już rząd SLD radził kolejarzom i drogowcom, którym brakowało kasy na inwestycje, sięgać do rządowych zaskórniaków. Na wirtualnych pieniądzach z rezerwy opierał się także drogowy plan PiS. Jednak ani drogowcy, ani kolejarze nie byli w stanie przebrnąć przez biurokratyczne bariery i sięgnąć po rezerwę. Teraz próbę podejmą PKP Polskie Linie Kolejowe. Potrzebują aż 400 mln zł.

Z której kieszeni?

Budżet dofinansowuje unijne inwestycje PKP PLK. W tym roku resort finansów poskąpił jednak kolei dotacji na wkład własny do projektów z programu Infrastruktura i Środowisko.

— Pierwotnie szacowaliśmy tegoroczne potrzeby kolei na 600 mln zł, ale ostatecznie kwota dofinansowania została określona na 400-450 mln zł. Kolej otrzymała jednak tylko 60 mln zł, więc będziemy wnioskować o możliwość otrzymania pieniędzy z rezerwy budżetowej — mówi Anna Siejda, dyrektor Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT), które nadzoruje unijne programy.

Wkrótce pojawi się pierwszy wniosek.

— Jest wart 17 mln zł. W ten sposób przetestujemy możliwość sięgnięcia do rezerwy — dodaje Anna Siejda.

Co na to resort finansów? Po trzech dniach oczekiwania na odpowiedź pracownicy biura prasowego napisali nam, że w budżecie zapisano dla kolei dotacje wysokości 68,5 mln zł.

"W trakcie roku budżetowego istnieje, dodatkowo, możliwość wnioskowania o środki na współfinansowanie projektów kolejowych do rezerwy celowej budżetu państwa".

Możliwość wnioskowania zawsze istnieje. Pytanie, czy resort się zgodzi. Jeśli odpowiedź będzie pozytywna —kolej wyśle kolejne wnioski. Jeśli próba zakończy się fiaskiem, PLK będzie mieć problem z wykorzystaniem unijnych funduszy. A jest ich niemało. Alina Giedryś, wiceprezes PLK ds. funduszy unijnych, szacuje pulę na 21,6 mld zł.

Deficyt kontra dotacje

"Rezerwowe" finansowanie niepokoi natomiast polityków.

— Proponowane finansowanie unijnych inwestycji "PLK-i "pogłębia tylko jej problemy płynnościowe. Ile trzeba czekać na wydanie decyzji przez resort finansów? — pyta retorycznie Janusz Piechociński, poseł PSL i wiceszef Sejmowej Komisji Infrastruktury.

Dodaje, że rządowe instytucje i resort infrastruktury powinny wreszcie twardo porozmawiać z ministrem finansów. Obawia się, że dbałość o poziom deficytu ogranicza beneficjentom dostęp do budżetowych czy kredytowych pieniędzy na wkład własny do unijnej puli, co w efekcie może prowadzić do utraty dofinansowania z Brukseli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu