Kolejarze głowią się jak zapłacić podwykonawcom

opublikowano: 19-10-2018, 12:04

Roszczenia kontrahentów Astaldi sięgają 115 mln zł. Niestety większość z firm nie została zgłoszona inwestorowi, więc nie wiadomo jak może on przelać im wypłatę.

Po wczorajszych protestach, podwykonawcy Astaldi, który zrezygnował z wykonania dwóch kontraktów kolejowych, wrócili do rozmów z przedstawicielami PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK). Otrzymali już 40 mln zł, ale roszczenia są znacznie wyższe.

PKP PLK poinformowały, że Astaldi już od czerwca nie wystawiał
faktur i nie otrzymywał płatności. Okazuje się, że nie rozliczał się też
terminowo z podwykonawcami.
Zobacz więcej

WAKACJE BEZ WYPŁATY:

PKP PLK poinformowały, że Astaldi już od czerwca nie wystawiał faktur i nie otrzymywał płatności. Okazuje się, że nie rozliczał się też terminowo z podwykonawcami. Fot. Wojciech Pacewicz

- Sięgają 115 mln zł. Zdarza się jednak, że otrzymujemy dwukrotnie zgłoszenia tych samych robót. Musimy więc skrupulatnie je weryfikować. Problemem jest także to, że wielu podwykonawców nie zostało zgłoszonych – mówi Arnold Brech, członek zarządu PKP PLK.

Z ponad 100 podmiotów współpracujących z Astaldi, prawie połowa nie została zgłoszona mimo że wykonawca ma obowiązek przedstawiać zamawiającemu umowy z kontrahentami. Inwestor natomiast może mu zapłacić dopiero wtedy, kiedy udowodni, że rozlicza się z nimi na bieżąco. Arnold Bresch informuje, że wykorzystano furtkę prawną pozwalającą na niezgłoszenie podwykonawców mających umowy o wartości niższej niż 50 tys. zł. Podwykonawcy podpisali wiele takich umów, zdarza się więc, że występują z roszczeniem wartym nawet milion złotych. W sumie PKP PLK szacują roszczenia niezgłoszonych podwykonawców na 20 mln zł i zastanawiają się jak je zaspokoić zgodnie z prawem.

Nie pierwszy raz

Mimo że zwiastuny tych problemów pojawiły się już w czerwcu, strony dopiero teraz na gwałt szukają rozwiązania. Podwykonawcy twierdzą, że już w czerwcu wnioskowali do PKP PLK o płatności. Arnold Bresch przyznaje, że Astaldi od czerwca nie wystawia faktur, a podwykonawcy – w ramach solidarnej odpowiedzialności inwestora – wnioskowali o wypłaty. Jednak podmioty niezgłoszone nie mogą dostać wynagrodzenia na  podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, dotyczących właśnie solidarnej odpowiedzialności. Od czerwca nie rozwiązano więc ich problemów.

W poprzedniej perspektywie także był problem z wypłatą dla niezgłoszonych podwykonawców. Wówczas wprowadzono więc obowiązek zgłoszenia podwykonawców, ale nie przewidziano sytuacji w której strony zawierają wiele umów, o wartości niższej niż 50 tys. zł – niepodlegających zgłoszeniu.

Wznowienie budowy

Oprócz wypłat dla podwykonawców, PKP PLK starają się także wznowić prace na kontraktach, które Włosi uznali za wygasłe. Pierwotnie kolejarze chcieli w takich przypadkach wprowadzać wykonawców zastępczych, jednak zapisy kontraktu ramowego na roboty torowe zakwestionowała Krajowa Izba Odwoławcza. Obecnie PKP PLK szacują, że kontrakty po Astaldi są o rok opóźnione. Zakładają jednak, że opóźnienie nie będzie się pogłębiać, do układania torów zamierzają zatrudnić własne spółki. Prywatni wykonawcy liczą natomiast, że w ramach wykonawstwa zastępczego będą realizować pozostałe prace, związane na przykład z budową peronów, ekranów itp. Równocześnie obawiają się jednak, że jeśli za poszczególne elementy robót będą odpowiadać różne podmioty, na budowie powstanie bałagan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kolejarze głowią się jak zapłacić podwykonawcom