Kolejarze mają już dosyć zaciskania pasa

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 04-02-2008, 08:30

Przedstawiciele załogi PKP nie straszą strajkiem, ale też go nie wykluczają

PKP po raz pierwszy od wielu lat są na plusie. Związkowcy uznali, że to dobry moment na podwyżki. Bo jak nie, to…

Przykład dali lekarze, pielęgniarki i górnicy. Kolejarze nie kryją, że skoro inni dostali podwyżki, to im też coś się należy. Tym bardziej że po wielu chudych latach PKP wreszcie wychodzą na prostą. Wszystko wskazuje na to, że w 2007 r. grupie udało się zbilansować wynik. Na plusie znalazły się nawet PKP Przewozy Regionalne, które wypracowały 100 tys. zł zysku. Skromnie, ale pamiętajmy, że w 2006 r. przewoźnik miał 142 mln zł straty, a rok wcześniej aż 647 mln zł.

Wynik udało się poprawić również spółce PKP Polskie Linie Kolejowe. Wciąż jest na minusie (strata 30 mln zł), ale znacznie mniejszym niż przed dwoma laty.


Pół miliarda na podwyżki
Wynikami z 2007 r. nie mogą się natomiast pochwalić się PKP Cargo, które po trzech kwartałach miały w kasie prawie 13 mln zł, o 27 mln zł mniej niż na koniec września 2006 r. W całym roku wynik nie będzie o wiele lepszy. Mimo to właśnie pracownicy tej spółki są najbardziej nieugięci w żądaniach. Dokładniej ta część załogi, która jest związana z utrzymaniem ruchu kolejowego maszyniści, dyspozytorzy itp. — razem 30 tys. spośród 44-tysięcznego personelu spółki. Chcą 50 proc. podwyżki uposażenia zasadniczego i ani złotego mniej. W tym tygodniu uznali, że kontynuowanie rozmów z zarządem nie ma sensu i przeszli do następnego etapu — przedstawili żądania, które nie podlegają już negocjacji.

— Spełnienie postulatów związków kosztowałoby spółkę 511 mln zł. Nie mamy takich pieniędzy. Zaproponowaliśmy ponad 10-procentową podwyżkę, co daje wzrost płacy o 274 zł, ale oferta została odrzucona — mówi Zenon Kozendra, członek zarządu PKP Cargo.


Mocny argument
O 500 zł większego uposażenia zasadniczego żąda załoga PKP PR i nie zamierza się targować.

— Średnie wynagrodzenie w spółce wynosi 80 proc. średniej płacy krajowej w sektorze przedsiębiorstw. Najwyższy czas, żeby PKP dotrzymały umowy z 1994 r., kiedy zobowiązały się, że płace będą stanowić 110 proc. średniej krajowej — twierdzi Tomasz Matera, przewodniczący sekcji pasażerskiej kolejowej Solidarności.

Tyle samo chcą dostać pracownicy PKP PLK, choć po cichu przyznają, że zgodzą się na mniejszą podwyżkę, ale na pewno nie tyle, ile chce dać zarząd (125 zł).

— W ubiegłym roku bez szemrania wzięlibyśmy takie pieniądze. Teraz sytuacja się zmieniła — mówi Wiesław Pełka, szef zakładowej Solidarności, zastrzegając, że związki zdają sobie sprawę z możliwości finansowych pracodawcy i gotowe są przystać na kompromis. W razie czego mają mocny argument — blokadę torów. W ubiegłym roku po kilku takich akcjach zarząd spółki zgodził się dodać po 160 zł.

Czy w tym roku możliwa jest powtórka ze strajków? Wiesław Pełka z PKP PLK ostrożnie wypowiada się na ten temat. Bardziej stanowczy są przedstawiciele Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych (KKZZ), która negocjuje podwyżki m.in. w Cargo.

— 5 lutego zbiera się rada konfederacji, która zdecyduje o działaniach. Związki mają prawo ogłosić strajk ostrzegawczy, który może trwać dwie godziny — mówi Aleksander Motyka, wiceszef KKZZ.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane