Kolejna mina dla ratingu Polski

opublikowano: 09-05-2016, 22:00

Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało, że zmiany, które planuje wobec Krajowej Rady Sądownictwa, mogą… pogorszyć ratingi polskiej gospodarki

Pod koniec ubiegłego tygodnia polityczne emocje rozpalił list Pawła Szałamachy, ministra finansów, do prof. Andrzeja Rzeplińskiego, prezesa Trybunału Konstytucyjnego (TK), by powstrzymał się od publicznych wypowiedzi do 13 maja 2016 r. Tego dnia agencja ratingowa Moody’s ma przedstawić ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Minister finansów wyraźnie zasugerował, że wypowiedzi prezesa TK mogą wpłynąć na obniżenie ratingu. Na głowę ministra posypały się gromy. Okazuje się jednak, że mogą być inne, znacznie większe niż prof. Rzepliński, zagrożenia dla polskich ratingów. Równolegle z ujawnieniem listu ministra na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji pojawił się opracowany w Ministerstwie Sprawiedliwości (MS) projekt zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Nie skupię się na zapisach tego projektu, lecz na szokującym stwierdzeniu resortu, że jego propozycje mogą... pogorszyć indeksy i ratingi gospodarcze Polski.

Kolejny atak, tym razem wymierzony w KRS, może odbić się na kolejnych ratingach naszego kraju.
Wyświetl galerię [1/3]

Waldemar Żurek rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa

Kolejny atak, tym razem wymierzony w KRS, może odbić się na kolejnych ratingach naszego kraju.

— To oczywiste, że jeżeli władza wykonawcza dąży do podporządkowania sobie niezawisłej władzy sądowniczej, to skutkiem będzie znaczne podważenie zaufaniainwestorów do Polski. Doprowadzić to może nie tylko do pogorszenia ratingów naszej gospodarki, ale także do ucieczki inwestorów oraz znacznego osłabienia złotego. To prosta droga do kryzysu, który odczują wszyscy obywatele — mówi Maciej Grelowski, przewodniczący rady głównej Business Centre Club (BCC).

Szczera ocena

Agencje ratingowe bardzo poważnie biorą pod uwagę stan demokracji i demokratycznych instytucji. Przyczyną obniżenia ratingu Polski w styczniu 2016 r. przez agencję Standard & Poor’s było zablokowanie TK, co w demokratycznym państwie prawa nie powinno się zdarzyć. Teraz rząd sięga do kolejnego umocowanego w konstytucji organu: Krajowej Rady Sądownictwa. Oficjalnie uzasadnieniem projektu jest zwiększenie demokratyzacji KRS, dlatego zaskakujący jest zapis w części zwanej Ocena Skutków Regulacji: „Projektowane zmiany nie wpłyną bezpośrednio na konkurencyjność gospodarki i przedsiębiorczość. Nie można jednak wykluczyć pośredniego wpływu projektu w związku z tzw. ryzykiem politycznym. Jest ono mierzone przez uczestników rynków kapitałowych za pomocą indeksów, opracowywanych np. za pomocą analiz newsów podawanych przez media. W przypadku zinterpretowania projektowanych zmian jako ingerujących nadmiernie w działalność organu konstytucyjnego może dojść do pogorszenia takich indeksów i negatywnych konsekwencji dla konkurencyjności gospodarki” — czytamy w dokumencie MS.

— Skoro resort sprawiedliwości nie ukrywa, że jego propozycje mogą zaszkodzić polskiej gospodarce, to dlaczego forsuje ten projekt? To zakrawa wręcz na działanie z premedytacją na niekorzyść naszej gospodarki i jest sprzeczne z progospodarczymi celami wicepremiera Morawieckiego — uważa Maciej Grelowski.

Ryzyko skalkulowane

O tym, że takie działania osłabiają wiarygodność Polski w oczach inwestorów, jest przekonany sędzia Waldemar Żurek, rzecznik KRS. — Realizacja politycznych celów okazuje się ważniejsza od dbałości o polskie interesy gospodarcze. O takim zagrożeniu mówimy od początku kryzysu związanego z TK. KRS należy do sieci unijnych rad sądowych. Sędziowie z Europy pytają nas, co się dzieje z sądownictwem w Polsce, sami zresztą też wiele widzą. To, co robi obecna władza, to rozmontowywanie podstaw demokracji. Takie działania na pewno osłabiają wiarygodność Polski w oczach inwestorów. Biznes i ekonomiści obserwują to z uwagą. Kolejny atak, tym razem wymierzony w KRS, może odbić się na kolejnych ratingach naszego kraju — mówi Waldemar Żurek.

Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, twierdzi, że zapis w projekcie o zagrożeniu dla gospodarki nie jest przypadkowy.

— Moim zdaniem, ryzyko zostało przez rząd skalkulowane, ale decyzje polityczne są ważniejsze od skutków ekonomicznych. Dla obecnej władzy wymiana członków KRS jest ważniejsza niż dbałość o wiarygodność kredytową kraju i stan gospodarki. Widocznie władza wychodzi z założenia, że ratingi kraju mogą spaść z wielu powodów, więc jeden dodatkowyróżnicy nie czyni — mówi Zbigniew Ćwiąkalski. Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego, prawnika i eksperta gospodarczego, to dobrze, że resort sprawiedliwości ujawnił możliwe negatywne skutki swojego projektu.

— Taka szczerość zasługuje na uznanie. Pytanie jednak, czy MS nie powinno powstrzymać się z tym projektem, skoro budzi on takie kontrowersje i może przynieść takie skutki? Moim zdaniem, należy wyciszać wszelkie spory polityczne, które mogą rzutować na ratingi Polski. Sama zmiana ustawy o KRS nie spowoduje obniżenia ratingów, ale wrzawa, która będzie temu towarzyszyć, może do tego doprowadzić — podkreśla Robert Gwiazdowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu