ECB i OECD podnoszą prognozy dla gospodarki Eurolandu
Nasz główny partner handlowy powstaje z gruzów szybciej niż sądzono. Żeby tylko się nie potknął.
Coraz lepsze perspektywy przed gospodarką strefy euro. Po serii dobrych danych makro, czołowe instytucje ekonomiczne świata podnoszą prognozy dla naszego głównego partnera gospodarczego (trafia tam ponad połowa naszego eksportu). O tym, że gospodarka wróciła do stanu sprzed kryzysu, trudno jeszcze mówić, ale dobra passa Eurolandu jest imponująca.
Jednak się kręci
Wczorajszy dzień przyniósł kilka optymistycznych informacji. Najpierw Jorgen Elmeskov, szef departamentu ekonomicznego Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), oświadczył, że jego instytucja podnosi prognozę wzrostu gospodarczego strefy euro na 2009 r. do -3,9 proc. W czerwcu OECD prognozowała -4,8 proc.
— Gospodarka wychodzi powoli z kryzysu. Przyczyn jest kilka: poprawia się sytuacja na światowych rynkach finansowych, proces zacieśniania polityki kredytowej i awersja do ryzyka słabną, poprawiają się też wskaźniki z realnej gospodarki. Poza tym handel światowy przestał spadać, a nawet nieco wzrósł w II kwartale 2009 r. — tłumaczył Jorgen Emleskov.
Ekonomiści OECD spodziewają się, że recesja będzie mniejsza niż wcześniej sądzili w Niemczech (rewizja z -6,1 do -4,8 proc.), Francji (z -3,0 proc. do 2,1 proc.) i Włoszech (z -5,5 proc. do -5,2 proc.). Obniżyli natomiast prognozę dla Wielkiej Brytanii — z -4,3 proc. do -4,7 proc.
Kilka godzin później podobnym tropem poszedł Europejski Bank Centralny (ECB). Najnowsza prognoza PKB strefy euro na 2009 r.: przedział między -4,4 proc. a -3,8 proc. Poprzednia — czerwcowa — mówiła o dynamice między -5,1 proc. a -4,1 proc.
— Po dwóch minionych kwartałach bardzo silnego spadku, spodziewamy się, że kolejne dwa kwartały przyniosą znacznie wolniejszy spadek aktywności gospodarczej. Po okresie stabilizacji, w połowie przyszłego roku, zobaczymy już dodatni wzrost gospodarczy — mówił Jean-Claude Trichet, prezes ECB, tłumacząc, dlaczego bank nie powinien dalej obniżać stóp procentowych.
Istotny detal
Optymizm ekonomistów ECB i OECD potwierdziły wczoraj kolejne dane z gospodarki. Eurostat pokazał, że gospodarstwa domowe w strefie euro coraz mniej boją się kryzysu i ze słabszą determinacją tną wydatki. Dynamika sprzedaży detalicznej w Eurolandzie wyniosła w lipcu -1,8 proc. (r/r). Choć to nadal spadek, to najniższy od września ubiegłego roku.
— To kolejny dowód, że strefa euro wychodzi z recesji. Odbudowujący się popyt konsumpcyjny nakręca popyt inwestycyjny, a właśnie na to czekają nasi eksporterzy. Kiedy zaś firmy handlujące z zagranicą odczują ożywienie, wesprze to cała polską gospodarkę — komentuje Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.
Tym bardziej, że polscy konsumenci jeszcze mniej boją się kryzysu. Sprzedaż detaliczna (według spójnej dla całej UE metodologii Eurostatu) wzrosła w lipcu o 4,4 proc. (r/r). Wyższą dynamikę zanotowały jedynie Belgia i Szwecja.
Ale nie tylko osoby prywatne w Eurolandzie spodziewają się poprawy sytuacji. Optymizmem wieje też od przedsiębiorców. Wskaźnik koniunktury PMI dla strefy euro po raz pierwszy od maja 2008 r. przekroczył 50 pkt. To znaczy, że wśród szefów firm wreszcie zaczęli przeważać optymiści. Przez ponad rok, aż do sierpnia, ankietowani przedsiębiorcy częściej spodziewali się pogorszenia sytuacji ich firmy niż jej poprawy.
— Po okresie sześciu miesięcy nieprzerwanych wzrostów indeks wkroczył na terytorium ekspansji. To sugeruje, że już teraz, w trzecim kwartale, gospodarka strefy euro przeżywa wzrost — mów Rob Dobson, ekonomista firmy badawczej Markit, tworzącej indeksy PMI.
Analityk podkreśla, że najszybciej z kryzysu wychodzą gospodarki Niemiec i Francji.
— Właśnie tam wskaźniki PMI rosną najszybciej — tłumaczy Rob Dobson.
To świetna informacja dla polskich firm — Niemcy i Francja są głównymi (wraz z Włochami) odbiorcami naszego eksportu.