Kolejne kłody pod nogi polskich papierników

Bartosz Sawicki
opublikowano: 25-03-2011, 00:00

Z jednej strony, na rynku papieru rośnie popyt, ale z drugiej — gwałtownie rosną ceny surowców i koszty produkcji.

Branża papiernicza dopiero wyszła z kryzysu, a już musi się mierzyć z nowymi problemami

Z jednej strony, na rynku papieru rośnie popyt, ale z drugiej — gwałtownie rosną ceny surowców i koszty produkcji.

Słowo kryzys w branży papierniczej jeszcze niedawno było odmieniane przez wszystkie przypadki. Problemy finansowe w innych sektorach gospodarki odbiły się także na kondycji papierni. Firmy, by zaoszczędzić, w pierwszej kolejności cięły budżety reklamowe, co za tym idzie — kurczyła się liczba zamówień dla papierni. Kłopoty przeżywały tez wydawnictwa prasowe.

Teraz koniunktura nieco się poprawia. Według wstępnych danych Confederation of European Paper Industries (CEPI) po rekordowo słabym 2009 r. minione dwanaście miesięcy przyniosło wzrost produkcji papieru. Na koniec 2010 r. w Europie było to około 95 mln ton. Ciągle jednak daleko do wyników z najlepszych lat, gdy produkcja była o średnio o 10 mln ton większa. Podobnym wynikiem zakończył 2008 r., kiedy na dobre rozpoczynał się kryzys.

Wszystko drożeje

Dane CEPI mogą być jednak mylące i nie muszą oznaczać rzeczywistej poprawy sytuacji na rynku papieru.

— Rzeczywiście, gospodarka nieco się ożywiła i popyt stopniowo wzrasta. Mimo to, kolokwialnie mówiąc, wciąż mamy pod górkę. Najpierw na kondycji branży odbił się kryzys finansowy, teraz naszym problemem są wysokie koszty. Ceny surowców są najwyższe od kilkunastu miesięcy, do tego dochodzą rosnące stawki za transport — mówi Zbigniew Fornalski, dyrektor generalny Stowarzyszenia Papierników Polskich.

Jak zauważa Seweryn Duda z International Paper — Kwidzyn, ceny głównego surowca tylko w porównaniu z pierwszym kwartałem 2010 r. wzrosły o prawie 30 proc. Kolejne rekordy biją też opłaty za paliwo, a to powoduje wzrost kosztów u przewoźników.

— Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdybyśmy podnieśli cenę ryzy papieru o 30 proc. — mówi Seweryn Duda.

A to nie koniec kłopotów polskiego rynku papierniczego. Następne lata będą decydujące dla jego rozwoju. Pakiet energetyczno-klimatyczny zakłada, że do 2020 r. Unia Europejska ma o 20 proc. zmniejszyć emisję dwutlenku węgla, o 20 proc. zwiększyć efektywność energetyczną i czerpać 20 proc. energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Obecnie ten ostatni wskaźnik wynosi około 5-6 proc. Gospodarkom korzystającym głównie z gazu ziemnego te zmiany przyjdą łatwiej, ale nasz przemysł opiera się na węglu. Produkcja papieru jest zaś jedną z jego najbardziej energochłonnych gałęzi.

Szukanie pozytywów

Papiernicy nie składają jednak broni.

— Ograniczenie emisji dwutlenku węgla rysuje się niezbyt kolorowo. Robimy jednak, co możemy. Informujemy europarlamentarzystów, jaki skutek dla naszej działalności będą miały ich decyzje. Współpracujemy w tej sprawie także z Ministerstwem Gospodarki — informuje Zbigniew Fornalski.

Ale od razu wskazuje kolejny problem — brak tzw. zielonej ustawy w Polsce. Recykling wciąż kojarzy się u nas głównie z przetwarzaniem plastiku lub butelek. Wciąż nie praktycznie nie istnieje segregacja odpadów. Co więcej, według polskiego prawa makulatura nie jest surowcem. W efekcie rośnie import, czyli kolejne wydatki. Zdaniem ekspertów w ostateczności przedsiębiorców z branży papierniczej czeka redukcja kosztów.

Mimo piętrzących się trudności przedstawiciele branży dostrzegają jednak także pozytywy.

— Poziom informatyzacji wzrasta, a spada czytelnictwo prasy tradycyjnej. Z naszych obserwacji wynika jednak, że rynek się zmienia. Rośnie bowiem popyt na papier do magazynów kolorowych, coraz więcej jest zamówień na ekoopakowania — wylicza Seweryn Duda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Sawicki

Polecane