Tym razem tempo wzrostów na GPW nie wyróżniało się na tle innych parkietów w
Europie, które w ostatnich dwóch dniach przeszły coś na kształt korekty w biegu
(nie notując wyraźnych spadków ani zmian cen). Impulsem do zakupów była cała
seria pomyślnych informacji, napływających dziś ze świata.
Produkcja
przemysłowa w strefie euro wzrosła o 0,9 proc. w lutym w porównaniu do stycznia,
podczas gdy oczekiwano, że nie zmieni się. Może to świadczyć o postępującym
odrodzeniu przemysłu w Europie, ponieważ to kolejne z serii danych, świadczących
o rosnącej produkcji. Warto także zdawać sobie sprawę, że w ostatnich cyklach
koniunkturalnych, to właśnie wzrost produkcji poprzedzał poprawę nastrojów
konsumentów.
Ponadto, dziś Portugalia przeprowadziła udaną emisję obligacji
10- i dwuletnich, na której popyt znacznie przewyższał podaż, a rząd uzyskał
bardzo przyzwoite ceny - rentowność papierów 10-letnich wyniosła ok. 4,35 proc.
Portugalia postrzegana jest nieco przez pryzmat Grecji, gdzie nie tak dawno
rentowność obligacji 10-letnich zbliżała się do 7,5 proc. Zatem udana aukcja
może świadczyć o większym niż dotąd zaufaniu inwestorów do papierów skarbowych
krajów borykających się z wysokimi deficytami budżetowymi.
Kolejna seria
korzystnych danych napłynęła zza ocenanu. Bank inwestycyjny JP Morgan zarobił w
I kwartale 74 centy na akcję, a oczekiwano, że będzie to o 10 centów mniej.
Ponadto mocniej niż oczekiwano wzrosła sprzedaż detaliczna (o 1,6 proc. w
miejsce spodziewanych 1,3 proc.), choć bez uwzględniania sprzedaży samochodów
wzrost nie był już tak imponujący (0,6 proc. - zgodnie z prognozami). Nastroje
studził Ben Bernanke, który o 16-tej rozpoczął swoje przemówienie oceniając, że
ze względu na słaby rynek pracy i równie słaby rynek budowlany, ożywienie
gospodarcze będzie zrównoważone.
Zestaw publikacji okazał się jednak
wystarczający by przedłużyć serię wzrostów na GPW, a od zwyżek dzień rozpoczęła
także Wall Street.
Na rynku euro/dolara nie zaszły istotne zmiany, złoty natomiast umocnił się nieznacznie (o ok. 0,5 proc. i mniej) do dolara, euro i franka.
Na rynku surowców nieznacznie wzrosły ceny ropy i złota, a miedzi niemal nie zmieniły się.
Emil Szweda, Open Finance