Unia Europejska obwinia USA o załamanie negocjacji o liberalizacji światowego handlu.
Rozmowy w ramach G-6 w Genewie, z udziałem przedstawicieli Unii Europejskiej (UE), USA, Brazylii, Australii, Indii i Japonii zakończyły się porażką, choć mówiło się o, że to ostatnia szansa na uratowanie rundy z Doha. Przyczyną niepowodzenia są oczywiście rolne subsydia.
Pascal Lamy, szef WTO, ostrzega, że negocjacje znalazły się w wyjątkowym kryzysie. Peter Mandelson, komisarz UE ds. handlu, za winnego paraliżu uznaje Stany Zjednoczone, które, jego zdaniem, nie wykazały się wystarczającą elastycznością w ograniczaniu subsydiów. Piłeczkę odbijała Susan Schwab, reprezentująca USA, która winę za porażkę widziała w niezbyt odważnych propozycjach Unii Europejskiej.
Przypomnijmy, że według obliczeń OECD ograniczenie światowego protekcjonizmu o połowę przyniosłoby światowej gospodarce dodatkowe oszczędności 44 mld USD.
Część negocjatorów uważa, że choć różnice stanowisk są bardzo głębokie, to nie należy tracić nadziei. Ich zdaniem na kolejnym spotkaniu (28 i 29 lipca) pojawi się jakieś światełko w tunelu.