Kolejne złe dane spychają inwestorów do defensywy

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-08-26 00:00

Obniżenie przez Standard Poor’s ratingu Irlandii, znacznie niższy, niż się spodziewano wzrost zamówień na dobra trwałego użytku za oceanem i spory ich spadek po wyłączeniu środków transportu, niższa sprzedaż nowych domów i wreszcie rozczarowujący spadek cen nieruchomości to zestaw informacji kształtujący wczoraj sytuację na giełdach. Trudno się więc dziwić, że znów dominowały spadki. Ich skala była jednak nieco niższa niż dzień wcześniej. Niewielka to pociecha, ale lepsza taka niż żadna.

Główne indeksy warszawskiej giełdy zaczęły wczorajszą sesję w okolicach poziomu wtorkowego zamknięcia. Wskaźniki małych i średnich spółek traciły natomiast po około 0,3 proc. Pierwsze godziny handlu upłynęły pod znakiem niewielkich wahań, w wyniku których WIG20 i WIG na przemian lekko traciły i lekko zyskiwały. Później przybrały już jednoznacznie kierunek spadkowy.

Wczesnym popołudniem indeks największych spółek znalazł się poniżej poziomu 2400 punktów, tracąc 0,5 proc. Spośród największych firm na małym plusie zdołały się przez większą część dnia utrzymać jedynie akcje KGHM i Lotosu. Największym obciążeniem dla indeksów były taniejące po około 1 proc. papiery BZ WBK, Pekao, PKN Orlen, PKO i PZU.

Kiepskie dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w Stanach Zjednoczonych doprowadziły do zwiększenia skali przeceny. WIG20 tracił już nawet 1 proc. W końcówce część strat udało się odrobić i ostatecznie zniżka wyniosła 0,7 proc. Indeks szerokiego rynku spadł o 0,58 proc., mWIG40 o 0,28 proc., a sWIG80 o 0,64 proc. Obroty wyniosły niecałe 1,6 mld zł.

Na rynek nie przestają napływać złe dane makroekonomiczne. Nastroje nie mają szans się poprawić. Trudno się więc dziwić, że spadkowa seria trwa nadal. Można się spodziewać co najwyżej niewielkiego odreagowania. Ale i do tego potrzeba byłoby choćby małego sygnału, że z globalną gospodarką nie jest aż tak źle, by wyglądać drugiego dna recesji. Albo przynajmniej przerwy w "dostawach" negatywnych informacji. Indeks naszych największych spółek spadł poniżej poziomu 2400 punktów i przymierza się do testowania kolejnych, leżących niżej wsparć. Sierpniowy bilans nie będzie raczej dla posiadaczy akcji zbyt miły, choć sięgający na razie 6 proc. spadek WIG20 wielkim dramatem nie jest.

Roman

Przasnyski