Zespół kluczowych pracowników giełdowego Sygnity wywodzących się ze spółki zależnej Winuel zakłada własną firmę — dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Chodzi o ponad 30 wysokiej klasy specjalistów od technologii informatycznych, działu integracji systemów, oprogramowania, sieci i inteligentnych budynków. Chcą zainwestować w firmę Netline, która ma przekształcić się w spółkę kapitałową. Złożyli już wypowiedzenia. W ubiegłym tygodniu „Puls” informował o innych niezadowolonych zespołach. Czy to już bunt? Pracownicy przekonują, że nie.
— Po zmianie prezesa firma wyjdzie na prostą. Ale my chcemy po prostu pracować na własny rachunek. Nasza decyzja nie jest demonstracją niezadowolenia z sytuacji w Sygnity — przekonuje jeden z odchodzących.
Strażak na sygnale
Sygnity
powstała z fuzji Emaksu i Computerlandu (CL). Niezadowolenie pracowników nowej
firmy narastało od jakiegoś czasu. Kadrze Emaksu nie podobały się z procedury
obowiązujące w CL (z których pracownicy CL byli niezadowoleni od dawna). W
ubiegłym tygodniu prezesem Sygnity został Piotr Kardach (wiceprezes spółki,
wcześniej szef Emaksu). Natychmiast zapowiedział zmiany i poprawę organizacji
pracy. Na dzień przed powołaniem nowego prezesa wypowiedzenia z pracy złożył
cały dział automatyki bankowej. Piotr Kardach pożar ugasił.
— Dział zmienił decyzję i pozostanie w Sygnity. Nie można też wyciągać pochopnych wniosków z odejść pracowników. W Sygnity pracuje 3 tys. osób, rocznie odchodzi i przychodzi do spółki 200-300 osób — mówi Michał Michalski, rzecznik Sygnity.
Misja prezesa strażaka trwa. Od momentu objęcia stołka szef Sygnity dwoi się i troi, żeby oczyścić atmosferę i zmotywować załogę. A rynek patrzy.
— Wiadomo, że ludzie są podstawowym kapitałem takiej firmy jak Sygnity. Z drugiej strony taka sytuacja może powodować dodatkowe koszty i przełożyć się na wyniki. Kluczowych pracowników warto jednak zatrzymać — mówi jeden z analityków.
Eksperci na swoim
Odchodzący pracownicy Winuela to ważne osoby dla spółki, nie przeznaczone w
żadnym wypadku do redukcji w ramach restrukturyzacji.
— Odchodzi m.in. specjalista, który miał zostać
głównym technologiem Sygnity, menedżerowie z działów integracji i
oprogramowania, osoby, które współtworzyły sukces Winuela, a potem Emaksu — mówi
znajomy „buntowników”.